Noc wiary
Dodane przez bratpatryk dnia 13-04-2008 22:33

Pchnięto mnie i upadłem twarzą na ziemie przemoczony i zziębnięty leżałem tak bez oznak życia i chęć do trwania na świecie myśli moje były tak odległe a rzeczywistość nie realna chciałem umrzeć nie widziałem sensu życia w oddali ujrzałem płonące ognisko jego blask był jak blask latarni dla statku poczułem że muszę tam dojść by ogrzać się i wysuszyć ubranie przemoczone. Droga była ciężka i długa czołgałem się w błocie i wodzie w zimie czułem przerażający chłód lecz w końcu przybliżyłem się na tyle że wdawało mi się że jestem już blisko lecz wszystko widziałem jak przez mgłę za czołem odczuwać głód i pragnienie usta zeschły mi zwilżałem je wodą z ubrani lecz pragnienie było coraz większe . przybliżałem się coraz bliżej ognia i im bliżej byłem tym więcej czułem i rozumiałem pojąłem że pragnę coraz więcej ale nie wody lecz słowa Pana , że leże nie w błocie i wodzie tylko w przyzwyczajeniu do grzechu , ubranie mokre symbolizuje moje nie udolności w postępowaniu a chłód ciała potrzebuje ciągle płomienia Ducha Świętego który trwa w nauce Pisma wtedy gdy zrozumiałem że leże w grzechu pchnięty do niego przez złego ducha wciągnąłem rękę i zawołałem tyś Pan Mój i ujrzałem od razu te ognisko nie jak przez mgłę lecz odkryte wyrazie nabrałem chęć do życia nie chciałem już umierać pragnąłem ciała Pańskiego i modlić się nieustannie chwaląc pana za doświadczenie tej nocy mego opuszczenia