dnd, d&d dungeons and dragons
 
Krzyż Serca Jezusowego . Laudetur Iesus Christus et Maria semper Virgo!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona Główna ˇ Artykuły ˇ Download ˇ Kategorie Newsów ˇ album zdjęć ˇ Szukaj ˇ Linki ˇ Forum
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Magisterium Kościoła
Pius XI
Pius XII
Benedykt XVI
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Różaniec łacińsko-polski.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Mysteria Sacratissimi Rosarii
Mysteria Gaudiorum
Mysteria Dolorum
Mysteria Gloriae
LITANIAE LAURETANAE
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Oremus
Modlitwy ku czci Jezusa Chrystusa
Litanie ku czci Jezusa Chrystusa.
Modlitwy do Jezusa Miłosiernego. .
Modlitwy do Św. Aniołów .
Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Św. Ojciec Pio
Ojciec Pio - antymodernista
nowenna do Ojca Pio
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
NOM Msza-modernistyczna.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Video
Jasnogórska Stajenka
Benedykt XVI Częstochowa
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Kyrie eleison.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 38
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Najnowszy Użytkownik: jurek64
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
tłumacz
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
English
translate
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Żywot świętego Jozafata Kuncewicza,
metropolity ruskiego

(żył około roku Pańskiego 1623)



Święty Jozafat, ze chrztu Jan, urodził się w roku 1580 we Włodzimierzu Wołyńskim. Wykształcenie odebrał skromne, gdyż ukończył tylko szkołę miejscową, po czym oddany został na praktykę do kupca Jacka Popowicza w Wilnie, ale niedługo u niego zabawił, gdyż świat nie miał dla niego żadnego uroku. W roku 1604 wstąpił do klasztoru bazylianów w Wilnie, a wyświęcony na kapłana, oddał się całą duszą pracy nad pozyskiwaniem dusz dla nieba.


Żywot wiódł ostry i pełny umartwień. Długie godziny, dniem i nocą, spędzał na modlitwie, jadał zwykle raz dziennie, wyrzekł się zupełnie mięsa, a podczas postów powstrzymywał się nawet od ryb i nabiału, poprzestając na samym chlebie i wodzie. Sypiał mało, na twardym łożu lub wprost na podłodze, zamiast bielizny używał włosiennicy, a jakby jej szorstkość za małą się mu wydawała, biodra ściskał ostrym drucianym łańcuchem. W nocy, zimą i latem, wybiegał z obnażoną głową, boso, na samotny cmentarz poza klasztornym kościołem św. Trójcy i siekł swe ciało dyscypliną. Nie zaniedbywał tej praktyki nawet w największe mrozy, a klęczał czasem tak długo, że kolana przymarzały mu do głazów.

Czas wolny od modlitwy, ćwiczeń pokutnych i zajęć obracał na naukę, posługi w klasztorze i uczynki miłosierdzia, o ile bowiem był surowy dla siebie, o tyle pełny dobroci dla innych. Dzień, w którym nie wsparł żadnego biedaka, uważał za stracony; prócz tego pocieszał nieszczęśliwych, odwiedzał chorych po szpitalach i opatrywał ich, nie wzdrygając się nawet przed najwstrętniejszymi ranami i chorobami.

Te cnoty i zasługi, tudzież jego wykształcenie zwróciły na Jozafata uwagę zwierzchności kościelnej i sprawiły, że powołano go na stolicę arcybiskupią w Połocku. Pokorny bazylianin wypraszał się jak mógł, ale w końcu z posłuszeństwa uległ rozkazowi. Zastał w swej diecezji smutne stosunki. Zaprowadzenie różnych ulepszeń wymagało niezmiernej pracy i usilnych starań, ale świątobliwy arcypasterz od niczego się nie uchylał. Pracował w konfesjonale, zwiedzał parafie i czynił co mógł, aby wykorzenić rozplenione chwasty. Ściągnęło to nań prześladowanie ze strony zatwardziałych w błędach diecezjan, a w końcu śmierć męczeńską.

W roku 1623 pojechał św. Jozafat do Witebska, aby w tamtejszej katedrze odprawić nabożeństwo. Nie uląkł się niebezpieczeństwa, chociaż mu radzono, aby się nie narażał na wybuch nienawiści ludności Witebska. Podburzony motłoch istotnie rzucił się na niego i okrutnie go zamordował. Konając, prosił Boga, aby przebaczył zabójcom, którzy w zaślepieniu nienawiści nie wiedzą, co czynią. Nawet nad martwym ciałem świętego Męczennika okrutnie się pastwiono, gdyż mordercy włóczyli je po bruku, a w końcu wrzucili je, skrwawione i strasznie pokaleczone, w rzekę Dźwinę. Po pięciu dniach dopiero wydobyli pobożni ludzie święte zwłoki i przenieśli je uroczyście do Połocka. Tułały się one potem podczas wojen po różnych miejscach, po czym spoczęły w Białej Podlaskiej, aż wreszcie podczas wojny światowej przewieziono je do Wiednia.

W roku 1643 papież Urban VIII zaliczył Jozafata do Błogosławionych, a papież Pius IX w roku 1867 do Świętych.

Nauka moralna

Ponieważ żywot świętego Jozafata Kuncewicza był nader ostry i pełen umartwień, zatem w miejsce nauki moralnej przytaczamy krótką rozprawę o tej cnocie.

Cóż to jest umartwienie?

Jest to śmierć zadana miłości własnej - śmierć odejmująca życiu miękkość, oddzielająca duszę od zmysłów, rozłączająca ją od przyjemności ciała, dająca jej życie duchowne. Jest to ofiara miłości; - dusza jest tu kapłanem, ciało ofiarą, serce ołtarzem, umartwienie mieczem, miłość ogniem. Umartwienie jest to męczeństwo bez kata, nie tak okrutne jak bywa za wiarę, lecz dłuższe, przykrzejsze i bardziej dobrowolne. Czymże jeszcze jest umartwienie? Jest ono dokonaniem ofiary Chrystusowej, dopełnieniem tego, czego niedostaje Jego Męce - według słów świętego Pawła: "I dopełniam to, czego braknie utrapieniom Chrystusowym, w ciele moim za ciało Jego, którym jest Kościół" (Kolos. 1,24). Umartwienie czyni ciała nasze członkami Jezusa Chrystusa, ożywia nas Boskim duchem Jego, czyni nas uczestnikami męki Jego, skarbi nam łaski i wynosi nas na stopień chwały Jego. Ach! czemuż tak mało się umartwiamy? Bo nie kochamy Chrystusa; bo nie jesteśmy jednymi z członków Jego; bo nie ożywiamy się duchem Jego; bo prowadzimy życie zmysłowe i cielesne, bo mamy w nienawiści krzyż, bo jesteśmy niewolnikami ciała swego, a nie smakujemy w rozkoszach ducha; jesteśmy ludźmi zwierzęcymi, ziemskimi i nieprzyjaznymi Bogu. Spraw przeto miłościwy Boże, iżbyśmy umarli śmiercią sprawiedliwych, aby potem móc żyć życiem sprawiedliwych; niech będziemy ofiarą miłości, aby potem umrzeć śmiercią, miłości.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Niedziela po Zesłaniu Ducha Św
XXII Niedziela po Zesłaniu Ducha Św.


Przez Chrzest święty Chrystus rozpoczął dzieło uświęcenia naszych dusz. Życie nadprzyrodzone winno się nieustannie rozwijać «aż do dnia Jezusa Chrystusa», to jest do dnia sądu Bożego nad nami. Kościół modli się o nieustanny wzrost świętości dla wszystkich swoich wyznawców (lekcja). Zdając sobie sprawę z win, które ich obciążają, odwołuje się do miłosierdzia Bożego (antyfona na wejście) i wyprasza sobie łaskę dobrej modlitwy, która zostałaby wysłuchana (antyfona na ofiarowanie). W ewangelii Chrystus uczy nas, że nie ma sprzeczności między obowiązkami wobec ojczyzny ziemskiej i Boga. Chrześcijanin winien spełniać obowiązki wobec państwa, ale musi pamiętać, że na własnej duszy nosi wyciśnięte podobieństwo Boże i do Boga ma wrócić. W życiu doczesnym człowiek wraca do Boga przez ofiarę, ostatecznie wróci przez śmierć i zmartwychwstanie.

(Mszał Rzymski w opracowaniu benedyktynów tynieckich, Poznań 1963).


Lekcja
( Flp 1, 6-11 )


Bracia: Ufamy, w Panu Jezusie, że Ten, który rozpoczął w was dobrą sprawę, dokona jej aż do dnia Chrystusa Jezusa. Jakże to słuszne, abym tak sądził o was, bo przecież noszę was w sercu, a wy wszyscy współuczestnikami radości mojej jesteście i w więzach moich, i w obronie, i w umacnianiu Ewangelii. Albowiem świadkiem mi jest Bóg, jak pragnę, abyście wszyscy byli w sercu Jezusa Chrystusa. A modlę się o to, aby miłość wasza pomnażała się nieustannie w umiejętności i we wszelkim zrozumieniu, abyście umieli rozeznać, co ważniejsze, a byli szczerzy i bez skazy na dzień Chrystusowy, napełnieni plonem sprawiedliwości przez Jezusa Chrystusa ku czci i chwale Bożej.

Ewangelia

( Mt 22, 15-21 )


Onego czasu: Faryzeusze odszedłszy naradzali się, jakby Go pochwycić w mowie. I wysyłali do niego uczniów swoich z herodianami, mówiąc: «Nauczycielu, wiemy, żeś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz i nie dbasz o nikogo, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedzże nam tedy, co się tobie zdaje: Godzi-li się płacić daninę cesarzowi, czy też nie?» A Jezus, poznawszy ich przewrotność, rzekł: «Czemu mnie kusicie obłudnicy? Pokażcie mi monetę czynszową». A oni podali Mu denar. I rzekł im Jezus: «Czyj to wizerunek i napis?» Mówią Mu: «Cesarski». Wtedy powiedział im: «Oddajcież tedy, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest Bożego, Bogu».
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże
Żywot świętych Pięciu Braci Polaków,
Benedykta, Jana, Izaaka,
Mateusza i Krystyna
pierwszych Męczenników Polskich

(Żyli około roku Pańskiego 1000)



Bolesław Chrobry, pierwszy król polski, którego wielkie imię naród nasz we wdzięcznej pamięci przechowuje, sprowadził z Włoch do Polski zakonników reguły świętego Romualda i wystawił im pustelnię wśród niedostępnych lasów, w miejscu, gdzie później stanęło miasto Kazimierz Biskupi. Trzeba było niemałej odwagi i zaparcia samego siebie, aby uroczą i bogatą ziemię włoską zamienić na naszą, wówczas jeszcze na pół dziką i barbarzyńską, pokrytą lasami i bagnami, ale gorąca miłość Zbawiciela, jaką pałały serca tych zakonników, łatwo pokonała wszelkie trudności i niebawem dwóch towarzyszy św. Romualda, imieniem Jan i Benedykt, przybyło około roku 1000 na ziemię polską. Niedługo czekali na obfite plony poświęcenia swego. Lud polski ochoczo garnął się na ich nabożeństwa; ich cnoty, niby zdrowe ziarna rzucone w płodną ziemię, przyjęły się łatwo i rozkwitły wśród narodu polskiego. Wnet też kilku Polaków, mianowicie Izaak, Mateusz i Krystyn zatęskniło do wyższej doskonałości i przyłączyło się do nich.

Tak obfitych plonów wkrótce pozazdrościł im nieprzyjaciel dusz ludzkich. Do szczególniejszych wielbicieli świątobliwych pustelników należał sam król Bolesław; odwiedzał on ich często, aby się zbudować ich świątobliwym życiem, a jednego razu, odjeżdżając, zostawił im bogatą jałmużnę w złocie. Wymawiali się wprawdzie pobożni zakonnicy, że im ślub ubóstwa nie pozwala przyjąć takiej jałmużny, mimo to Bolesław zostawił pieniądze i odjechał. Chcąc się pozbyć złota, wysłali najmłodszego brata Barnabasa, aby przeprosił króla i oddał pieniądze, ale zaledwie posłuszny zakonnik wybrał się w drogę, następnej już nocy napadło na pustelnię kilku ze sług królewskich i zażądali od zakonników, aby wydali złoto. Tłumaczyli się świątobliwi ojcowie, że wszystkie pieniądze na powrót odesłali do króla, ale na próżno; złoczyńcy, zaślepieni żądzą złota, przetrząsali wszystkie kąty, a nie mogąc nasycić swej chciwości, pozabijali wszystkich zakonników. Teraz dopiero przelękli się szaleńcy swej zbrodni, a chcąc się ukryć przynajmniej przed ludzkim sądem, zanieśli ciała zabitych zakonników do celi i podpalili pustelnię. Z dopuszczenia Bożego ogień nie tknął drewnianych i słomą krytych chałupek, a tym czasem król, dowiedziawszy się o zbrodni, kazał pojmać złoczyńców i okuć w kajdany. Zaprowadzono ich potem na grób Męczenników, gdzie mieli zginąć śmiercią głodową, ale zaledwie ich tam przyprowadzono, spadły z nich kajdany. Widocznie dla zasług i modłów św. Męczenników Bóg dał zabójcom szczery żal za grzechy i pozwolił im zachować życie, które poświęcili pokucie trwającej aż do śmierci.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże

Żywot świętego Marcina z Tours,
biskupa

(żył około roku Pańskiego 400)


Rycerski ideał; Krzyż zamiast miecza; Szlachetny rycerz; Szlachetność nagrodzona; Siła jałmużny

Święty Marcin, który tak wielkie w służbie wiary i oświaty położył zasługi, urodził się około roku 320 na Węgrzech. Ojciec jego, poganin, był dowódcą w wojsku rzymskim. Wskutek zrządzenia, łaski Bożej opuścił dziesięcioletni Marcin dom rodzicielski, aby się poświęcić Chrystusowi, być wychowanym przez chrześcijańskiego kapłana i za przykładem mnichów wieść żywot klasztorny. Licząc lat 15, został schwytany i zaciągnięty w szeregi wojskowe. Przywdziawszy zbroję, prowadził życie wstrzemięźliwe i surowe jak mnich, chociaż nie był jeszcze ochrzczony. Pewnego razu ujrzał w mieście Amiens podczas srogiej zimy żebraka w łachmanach, drżącego od zimna. Ponieważ już przedtem rozdał cały swój żołd pomiędzy ubogich, dał mu połowę swego i płaszcza żołnierskiego. Następnej nocy ukazał mu się w całym majestacie Pan Jezus, otoczony chórem aniołów, okryty ową połową płaszcza i rzekł: "Marcin spragniony Mej nauki przyodział Mnie". Marcin przyjął tedy chrzest święty, a zwolniony po dwóch latach od służby wojskowej, udał się do świętego Hilarego, słynnego biskupa w Poitiers we Francji. Hilary przyjął go jak syna i mimo jego pokornego oporu udzielił mu niższych święceń, po czym kazał mu wrócić do rodziców i pozyskać ich dla wiary Chrystusowej. Udało mu się istotnie nawrócić matkę i kilku krewnych, nic natomiast nie wskórał u ojca. Wygnany z Węgier przez zwolenników heretyka Ariusza, chciał wrócić do Hilarego, ale ponieważ ten został wygnany przez cesarza, zwolennika arian, zamieszkał w jednym z klasztorów mediolańskich, a gdy i tam arianie nie dali mu spokoju, schronił się na bezludną wyspę Galinarię, leżącą naprzeciw Genui, i żył tam jako pustelnik. Gdy święty Hilary w roku 360 wrócił triumfalnie do Poitiers, pośpieszył Marcin do niego i po społu z nim założył klasztor Ligügé, uchodzący za pierwszy we Francji. Sława cnót, którymi zajaśniał w zakonie, i cudów, jakie czynił, zgromadziła około niego liczną rzeszę uczniów, z których jeden, imieniem Sulpicjusz, tak o nim pisze: "Dusza i serce Marcina zawsze wzdychały do Nieba; nie było chwili, w której by nie działał dla Boga, a modlitwy nigdy nie przerywał, choćby jak najwięcej zajęty. Oblicze jego jaśniało nadziemską radością, tak że zdawał się nam istotą nadprzyrodzoną. Nikt w nim nigdy nie dostrzegł namiętnych uniesień, smutku, gniewu lub niecierpliwości. Kto go widział, ten odgadywał, że chodząc tu po ziemi, przebywa już duchem w krainie pokoju i wiekuistego szczęścia". Po śmierci Grzegorza, biskupa diecezji Tours, obrano Marcina jego następcą.


Będąc biskupem, pozostał takim, jakim był jako zakonnik, tj. pokornym, skromnym i żarliwym wielbicielem Zbawiciela. Nasamprzód rozpoczął walkę przeciw niedobitkom pogaństwa we Francji. Otoczony zakonnikami przebiegał diecezję, niszczył świątynie pogańskie, kruszył bałwany, głosił Ewangelię i czynił różne cuda. Krajowcy bronili wprawdzie ołtarzy i nieraz groziło jego życiu niebezpieczeństwo, ale Święty przełamywał ich upór nieulękłością i ufnością w Bogu, który go nigdy nie opuścił.

W cesarstwie zachodnim zaszły tym czasem wielkie zmiany, gdyż legiony brytańskie obwołały cesarzem swego naczelnego wodza Maksyma, który wyruszył do Galii, zabił cesarza Gracjana i osiadł w Trewirze.

Wielu biskupów biło pokłony przed przywłaszczycielem, natomiast Marcin, gdy dobro diecezjan zmusiło go udać się do Trewiru i prosić o ułaskawienie stronników Gracjana, nie ubliżył w niczym swej apostolskiej godności, a nadto zaprotestował przeciw mieszaniu się władzy świeckiej w sprawy duchowne, jako też przeciw skazaniu na śmierć hiszpańskiego kacerza Pryscyliana, bo zasadą jego było: "Bóg nie chce przymusowych wielbicieli, cóż bowiem znaczy wyznanie wiary wymuszone gwałtem? Boga nie należy okłamywać, lecz czcić Go w prostocie ducha, służyć Mu szczerze i uczciwie wielbić. Biada takim czasom, w których wiara w Boga opiera się na władzy ziemskiej i sile oręża, kiedy Imię Chrystusa jest tylko płaszczykiem, a Kościół grozi swym wrogom więzieniem i wygnaniem, ten Kościół, który sam liczy między swymi wyznawcami tylu wygnańców i więźniów!" Później doznawał Marcin wielu przykrości od tych biskupów i kapłanów, którzy pod wpływem zbytków rzymskich zupełnie zniewieścieli i znajdowali upodobanie w pięknych zaprzęgach, strojach i okazałych mieszkaniach. Tęskniąc do zacisza klasztornego, założył Marcin pod miastem Tours klasztor, który przez 1400 lat głosił sławę jego imienia. Zamieszkał w szałasie, zbudowanym na stromej skale, a niezadługo zgromadziło się koło niego 80 mnichów, którzy zaludnili jaskinie przyległe. Starsi zajmowali się modlitwą i rozpamiętywaniem, młodsi przepisywaniem ksiąg. Nie wolno im było nic kupować ani sprzedawać, jadali tylko raz około wieczora i ściśle przestrzegali ubóstwa. Było między nimi wielu ludzi wykształconych, którzy później dostąpili godności biskupiej.

Doszedłszy w nieustannej pracy 80. roku życia, czekał Marcin na chwilę oswobodzenia duszy z więzów ciała. Gdy śmiertelnie zachorował, uczniowie prosili Boga o przedłużenie jego życia. Marcin, przychylając się do ich życzenia, rzekł: "Panie, jeżeli się jeszcze na coś przydam, niechże się jeszcze przewlecze żywot mój. W ręce Twe oddaję życie i śmierć moją. Niech się stanie wola Twoja święta!", ale już nadszedł kres jego życia. Niezadługo wydał ostatnie tchnienie, a dwa tysiące mnichów i niezliczona moc ludu odprowadziła go do grobu.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże

Żywot świętego Andrzeja
z Awelinu, Wyznawcy

(żył około roku Pańskiego 1608)



Lancelot (Władysław) Awelin, urodzony 1521 roku w ziemi neapolitańskiej, już w wieku dziecięcym odznaczał się pobożnością. Jeszcze nie umiał mówić, a już czynił znak krzyża świętego na czole i piersiach, jak go pobożna matka nauczyła; ledwie mógł powtarzać za matką święte słowa, a już codziennie odmawiał różaniec na cześć Najświętszej Panny, którą miłował jako Matkę i Orędowniczkę swoją.

Doszedłszy lat młodocianych, zwracał powszechną uwagę nadzwyczajną urodą, wysmukłym wzrostem, delikatnymi rysami twarzy, oczyma pełnymi wyrazu i ognia, wdziękiem postawy. Nienawidził pochlebstwa, a chucie cielesne poskramiał umartwieniem, gorliwą modlitwą i częstym przystępowaniem do sakramentów świętych.

Gdy otrzymał niższe święcenia, zaczął okazywać rzadką gorliwość w ratowaniu dusz, zajmując się młodzieżą zaniedbaną. Wczas rano gromadził dzieci koło siebie, objaśniał im artykuły wiary, uczył zasad bogobojnego życia, prowadził do kościoła, a po Mszy wysyłał je do pracy. Wieczorem znów uczył i odmawiał z nimi litanię do Matki Boskiej, a w niedziele prowadził je wśród modlitw i pobożnych pieni do kościoła. Za radą matki oddał się Lancelot studiom prawa kanonicznego i teologii, otrzymał stopień doktora i wyświęcony został na księdza. Nieraz kuszono się przyprawić go o utratę czystości, ale z tych pokus zawsze wychodził zwycięsko. Ustawicznym jego staraniem było pełnić jak najsumienniej obowiązki stanu, i znosić mężnie trudy i przykrości. Po jakimś czasie za podszeptem złego ducha obudziło się w nim pragnienie zaszczytów, wziętości i wygód, do czego właściwą drogą wydał mu się urząd adwokata przy sądzie duchownym. Pewnego razu, broniąc gorliwie przyjaciela, powiedział jakieś kłamstwo. Rozczytując się wieczorem w Piśmie św., spotkał w Księdze Mądrości słowa następujące : "Usta, które Kłamią, zabijają dusze". Wylękły zawołał: "Coż uczyniłem, nieszczęsny! Aby się przypodobać przyjacielowi, utraciłem łaskę boską! Uczyniłem to bez nagrody, więc czegóż się nie dopuszczę dla zysku? Jakże niebezpieczne są przyjaźnie światowe!" Przez całą noc opłakiwał grzech popełniony, a gdy zaświtał dzień, pobiegł do spowiednika, aby błagać o odpuszczenie, po czym złożył swój urząd i udał się na pokutę.

Arcybiskup powierzył mu zarząd, klasztoru żeńskiego, który z powodu zaniedbania reguły był dla wielu kamieniem obrazy. Lancelot usunął powody zgorszenia, naprawił porządek domowy i własnym kosztem upiększył kościół. Gorliwość jego była atoli daremna wobec poru kilku niepoprawnych. Opierano się jego rozporządzeniom, zwano go tyranem bez serca i knuto spiski na jego życie. Namówiono nawet dwóch zbójców, którzy zaczaili się na niego w kościele i pokaleczyli mu twarz. Schronił się do pobliskiego klasztoru teatynów, którzy go wyleczyli, a tym czasem spodobał mu się święty spokój, panujący w klasztorze, prosił zatem o przyjęcie do zakonu.

W trzy lata po złożeniu ślubów zakonnych, przy których otrzymał imię Andrzeja, mianowała go zwierzchność klasztorna mistrzem nowicjuszów. Urząd ten pełnił z budującą pobożnością. Ustawicznie zajęty pracą, wierny był zasadzie, że trzy rzeczy najbardziej się Bogu nie podobają: oziębłość, roztargnienie duszy i lenistwo ciała. Co dzień poświęcał sześć godzin modlitwie i rozpamiętywaniu. W konfesjonale spędzał nieraz całe dni, od rana do późnego wieczora, zawsze oblężony przez penitentów. Do chorych i konających gotów był iść każdej chwili, nie czyniąc różnicy między żebrakiem a bogaczem. Ta pracowitość i rozliczne cnoty sprawiły, że kilka razy zmuszono go do przyjęcia urzędu przełożonego. Bóg obdarzył go taką oględnością, że pod jego zarządem zakon na nowo zakwitł i rozkrzewił się po całych Włoszech.

Święty Karol Boromeusz darował mu celem fundacji klasztoru obszerny gmach w Mediolanie i wypłacał mu na utrzymanie braci klasztornej 25 dukatów miesięcznie. Andrzej odwdzięczał się kardynałowi za tę wspaniałomyślną szczodrobliwość największą gotowością do posług i taką bezinteresownością, że ilekroć inni dobrodzieje zaopatrzyli potrzeby klasztoru, on zwracał św. arcybiskupowi ofiarowane pieniądze.

Nie był św. Andrzej wolnym od utrapień duszy. Osobliwie dręczył go brak zaufania do siebie i powątpiewanie o skuteczności pracy. Zdawało mu się, że wszystkie jego zachody i starania będą bezowocne, gdyż Bóg nie zechce wysłuchać modłów takiego grzesznika. Pomimo tych udręczeń nigdy się nie skarżył, a gdy się kto nad nim litował, odpowiadał: "Cierpieć muszą wszyscy. O to tylko chodzi, czy chcemy być ukrzyżowani po prawej, czy po lewej stronie Chrystusa".

Bóg udzielił mu daru przenikania serc ludzkich i przepowiadania przyszłości. Gdy strudzony pracą i pochylony wiekiem pewnego dnia rozpoczynał Mszę św., padł w objęcia ministranta. Trzy razy powtórzył słowa: "Przystępuję do ołtarza Pańskiego", ale dalszych słów wypowiedzieć już nie zdołał. Zaniesiony do celi, przyjął sakramenta święte i zasnął wieczorem dnia 10 listopada, w 88. roku życia. W poczet Świętych Pańskich wpisał go papież Klemens XI w roku 1712.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże
9 listopada

Rocznica poświęcenia
bazyliki laterańskiej


Od XII wieku w tym dniu obchodzi się rocznicę poświęcenia bazyliki, którą cesarz Konstantyn Wielki wzniósł na Lateranie. Święto obchodzono początkowo tylko w Rzymie. Ponieważ bazylika na Lateranie jest "matką i głową wszystkich kościołów Miasta i Świata", święto rozszerzono na cały obrządek rzymski, jako znak miłości i jedności ze Stolicą Piotrową, która "przewodniczy związkowi miłości"

(św. Ignacy Antiocheński, List do Rzymian).

Wiele osób sądzi, że najważniejszym kościołem papieskim jest bazylika św. Piotra na Watykanie. To jednak nieprawda. Bazylika świętego Jana na Lateranie odegrała doniosłą rolę w historii chrześcijaństwa i dlatego Kościół obchodzi specjalny dzień, przypominający moment jej poświęcenia. Bazylika ta jest jedną z czterech Bazylik Większych Rzymu. Nazwa tego miejsca pochodzi od nazwiska starożytnych posiadaczy tych ziem. Cesarz Neron pod pozorem spisku zgładził Plantiusa Laterana i zagarnął jego pałac. Konstantyn Wielki pałac ten podarował papieżowi św. Sylwestrowi I (314-335). Do roku 1308 był on rezydencją papieży. Gdy w 313r. cesarz Konstantyn Wielki wydał edykt pozwalający na oficjalne wyznawanie wiary chrześcijańskiej, kazał wybudować obok pałacu okazałą świątynię pod wezwaniem Chrystusa Zbawiciela, św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty. Stała się ona pierwszą katedrą Rzymu, a przylegający do niej pałac - siedzibą papieży. Jej poświęcenia dokonał papież św. Sylwester I 9 listopada 324r.

W ciągu kilku wieków panowało tu 161 papieży i odbyło się pięć soborów powszechnych. Bazylika na Lateranie przestała być siedzibą papieży od czasów niewoli awiniońskiej na początku XIV w. W 1377r. papież Grzegorz IX przeniósł swą siedzibę do Watykanu.

Do dziś bazylika laterańska zachowuje swe wyjątkowe znaczenie. W odróżnieniu od trzech pozostałych rzymskich kościołów patriarchalnych przysługuje jej tytuł arcybazyliki; każdy nowo wybrany biskup Rzymu udaje się do niej w uroczystej procesji. Nad wejściem do świątyni znajduje się łaciński napis, który najlepiej oddaje wagę i rolę tego miejsca:

to znaczy: Matka i Głowa wszystkich kościołów Miasta i Świata. Tu właśnie papieże odprawiali Mszę na rozpoczęcie Wielkiego Postu. Tu w Niedzielę Palmową stawia się łuk triumfalny na przyjęcie Króla męczenników. Tu papież odprawia Mszę świętą w Wielki Czwartek na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy. Bazylika św. Jana na Lateranie jest nieco tylko mniejsza rozmiarem od Bazyliki św. Piotra i od Bazyliki św. Pawła za Murami. Wnętrze bazyliki jest podzielone kolumnami na pięć naw. Imponujący jest front bazyliki z 15 potężnymi figurami u szczytu (każda 7m wysoka): Chrystusa, św. Jana Chrzciciela, św. Jana Apostoła i doktorów Kościoła. Z balkonu, który jest umieszczony w centrum frontu Bazyliki, papieże udzielali ludowi błogosławieństwa apostolskiego. Do wnętrza Bazyliki prowadzi pięć potężnych wejść. W nawie głównej stoją także potężne posągi 12 Apostołów i ważniejszych proroków. W nawach bocznych są nagrobki papieży. Za konfesją, czyli za ołtarzem głównym pod baldachimem, gdzie tylko papież odprawia Mszę świętą, znajduje się bogate prezbiterium, a przy jego końcu przy ścianie na stopniach stoi tron papieski z białego marmuru, wysadzany drogimi kamieniami tworzącymi artystyczne mozaiki.

Do Bazyliki dobudowane jest Baptisterium, czyli osobna kaplica, gdzie katechumenom udzielano Chrztu. Kaplica nosi imię Konstantyna, gdyż są w jej wnętrzu obrazy, przedstawiające żywot tego cesarza, aż do przyjęcia chrztu przed samą śmiercią.

Obok Bazyliki znajduje się osobny budynek, który nosi nazwę "Świętych Schodów". Według podania miały to być kamienne schody (scala sancta), po których Chrystus szedł na sąd do Piłata. Te schody pobożni pątnicy tak wytarli kolanami, że powstały w nich głębokie wyżłobienia.

Dla pozostałych trzech bazylik rzymskich obchodzimy jedynie wspomnienie (na przykład dla bazylik św. Piotra i św. Pawła - 16 listopada). Dzisiejszy obchód ma jednak rangę święta, a więc taką, jaka przysługuje parafianom każdej świątyni na świecie w dniu rocznicy jej poświęcenia. Bazylika laterańska, jako katedra papieża, jest parafią nas wszystkich, dlatego jako cały Kościół obchodzimy dziś święto.

Teksty liturgiczne kierują naszą uwagę na jeszcze jedną ważną tajemnicę. Kościół chce dziś wyrazić swoją wielką wdzięczność za wszystkie świątynie, jakie zostały przez jego wiernych i dla jego wiernych wystawione. Każdy kościół to Dom Boży w pełnym tego słowa znaczeniu, a nie tylko, jak to widzimy w innych religiach, gdzie kościół jest jedynie domem modlitwy. Kościół zwraca nam uwagę, że wszyscy jesteśmy żywym domem Bożym. Podobnie jak z poszczególnych kamieni czy cegieł składa się budowla gmachu kościoła, tak i z wiernych składa się Chrystusowy Kościół. Bazylika laterańska była pierwszą na świecie katolicką świątynią, w sposób uroczysty dedykowaną Panu Bogu. Wcześniej świątynie chrześcijańskie były przekształconymi dla celów kultu Chrystusa świątyniami pogańskimi. W to święto stajemy wobec tajemnicy Kościoła, którego fundamentem jest Jezus Chrystus, a opoką - Piotr. Przypominamy sobie o mocnej więzi Kościołów lokalnych ze Stolicą Apostolską.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Zbiorowa konwersja anglikańskich zakonnic


Amerykańska archidiecezja Baltimore przyjęła na swe łono Zgromadzenie Sióstr Wszystkich Świętych od Ubogich. Przed dwoma laty siostry opuściły Kościół episkopalny. 1 listopada b.r. oficjalnie zostały uznane za zgromadzenie katolickie na prawie diecezjalnym. Wszystkie członkinie zgromadzenia musiały ponownie złożyć śluby wieczyste. Wraz z oficjalnym zatwierdzeniem siostry mogą też ponownie otworzyć nowicjat. W ślady zakonnic poszedł również ich kapelan. Już w czerwcu przyjął on katolickie święcenia kapłańskie. Jak wyznała przełożona zgromadzenia s. Christina Christie, konwersja na katolicyzm jest bezpośrednio związana z liberalizacją amerykańskiej gałęzi Wspólnoty Anglikańskiej. Decydującym czynnikiem była zgoda Kościoła episkopalnego na wyświęcanie zadeklarowanych homoseksualistów i kobiet.

radiovaticana.org
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Pius XII


TESTAMENT




"Miserere mei Deus secundum magnam misericodriam Tuam". Słowa te, które czując się niegodzien i za słaby wypowiadałem w chwili, gdy drżąc wyrażałem zgodę na przyjęcie wyboru na najwyższego pasterza, z tym większą słusznością powtarzam teraz, gdy świadomość braków, błędów i uchybień popełnionych w ciągu tak długiego pontyfikatu i w okresie tak ciężkim, jeszcze jaśniej uprzytomniły mi własną niewystarczalność i niegodność.

Proszę ze skruchą o przebaczenie wszystkich, których mogłem obrazić którym mogłem wyrządzić szkodę, których mogłem zgorszyć przez słowa i przez czyny.

Tych, od których to zależy, proszę, aby nie przysparzali sobie troski i nie zabiegali o wystawienie jakiegokolwiek pomnika ku mojej pamięci. Dość będzie, że moje śmiertelne szczątki zostaną złożone skromnie w miejscu świętym, które będzie dla mnie tym bardziej cenne, im bardziej niewidoczne. Nie mam potrzeby polecać się modlitwom wiernych. Wiem, jak liczne są te, które zwykle według przepisów Stolicy Apostolskiej z pobożności wiernych zanosi się za każdego zmarłego Papieża.

Nie ma również potrzeby przedstawiać testamentu duchowego, jak to zwykło czynić tylu gorliwych pasterzy, albowiem rozliczne akty i przemówienia, z konieczności urzędu wydane lub wygłoszone, wystarczą do poznania - gdyby czasem ktoś tego zapragnął - mojej myśli co do różnych kwestii religijnych i moralnych.

Po przedłożeniu powyższego, dziedzicem wszystkiego mianuję Świętą Stolicę Apostolską, od której tak wiele otrzymałem, jak od najukochańszej matki.

15 maja 1956 r.

PIUS PP. XII


Źródło: Wiadomości Archidiecezji Warszawskiej, sierpień - październik rok 1958, s. 451.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże


Żywot świętego Karola Boromeusza,
arcybiskupa


(żył około roku Pańskiego 1584)



W roku 1538 w Aronie, miasteczku położonym nad jeziorem Lugano we Włoszech, urodził się hrabiemu Boromeuszowi drugi syn, imieniem Karol. Radość rodziców była tym większą, że wielka smuga światła, która przez dwie godziny jaśniała w komnacie matki, zapowiadała świetną przyszłość dziecięcia. Karol odznaczał się już jako chłopiec statecznością, pobożnością i sumiennością w służbie Bożej. Bogobojni rodzice niczego nie szczędzili, aby rozwinąć należycie świetne jego zdolności i dać mu jak najstaranniejsze wychowanie. Według ówczesnego zwyczaju wcześnie go przybrali w sukienkę duchowną. Po ukończeniu nauk początkowych w Mediolanie wysłali go na uniwersytet w Pawii, aby się wykształcił na prawnika, ale Karol porzucił prawo i przeszedł na teologię. Opierając się pokusom, na jakie go wystawiało wysokie urodzenie, bogactwa i młody wiek, i idąc jedynie za radą Ewangelii, czynił tak świetne postępy w naukach, że mając dopiero 21 lat, w roku 1559 wrócił do domu rodzicielskiego ze stopniem doktora obojga praw.

W tym samym roku zasiadł brat jego matki na tronie papieskim. Był to papież Pius IV. Cała rodzina radowała się z tego wywyższenia; jeden tylko Karol nie okazał po sobie radości, lecz poszedł do spowiedzi i Komunii świętej, aby się pomodlić za wuja.

Papież powołał niezadługo utalentowanego siostrzeńca, liczącego dopiero 23 lata do Rzymu, mianował go prezesem rady stanu, arcybiskupem mediolańskim i kardynałem, mimo oporu, łez i niechęci młodego kapłana. Szybkie to wyniesienie Karola do najwyższych dostojeństw wywołało zrazu zdziwienie, gniew i rozmaite szyderstwa, ale niezadługo umilkły złośliwe języki. Wkrótce przekonali się wszyscy, jak wielką papież wyświadczył przysługę Kościołowi szybkim posunięciem siostrzeńca, Karol bowiem okazał niezwykłą moc ducha i zdolności. Wszystkie wysiłki i modlitwy jego zmierzały do jednego celu, tj. do ponownego zwołania soboru trydenckiego, który już był doznał dwukrotnej przerwy, a którego uchwały miały natchnąć nowym życiem chwiejący się w posadach Kościół. Jemu przypisać należy zasługę, że katolicy mają rzymsko-katolicki katechizm, dzieło łączące głęboką naukę, zwięzłość i krótkość z pięknym przedstawieniem rzeczy. Drugą i to może najważniejszą jego zasługą jest to, że on był pierwszym z biskupów, który wszystkie uchwały i rozporządzenia soboru trydenckiego w swej diecezji zaprowadził i praktycznie zastosował, i tym sposobem dał dobry przykład innym biskupom.

Do arcybiskupstwa jego należało 15 biskupów, 3200 duchownych i 150 klasztorów. Archidiecezja mediolańska od lat 80 nie była obsadzona, lecz tylko zawiadywana, nie dziw przeto, że wkradł się nieład i wiele nadużyć. Nabożeństwo pozbawione było okazałości, kościoły zaniedbane, kapłanom brakło gorliwości, zakonnicy nie dbali o regułę, prawa Boskie i kościelne nie cieszyły się szacunkiem, do sakramentów nie uczęszczano, lud podupadł moralnie, a szlachta żyła rozpustnie. Poza tym wskutek odszczepieństwa Lutra, Kalwina, Zwinglego i Wojen religijnych powstały rozterki i niezgody.

Karol ubolewał nad tym zdziczeniem, pośpieszył przeto do Mediolanu, zebrał podwładnych sobie Biskupów i dał im wskazówki dotyczące wprowadzenia w życie uchwał soboru, zachęcania księży do większej gorliwości, nadania większej uroczystości nabożeństwu i ulepszenia nauki katechizmu. Wkrótce potem zaprowadził reformę we własnym domu, zrzekł się wszelkich beneficjów otrzymanych od papieża, obszerne dobra oddał za małym wynagrodzeniem w ręce krewnych, zmniejszył liczbę sług i oficjalistów, wzamian za co zwiększył im pensje, zaprowadził ścisły ład i porządek, czuwał nad ich moralnością, jadał z nimi przy jednym stole i modlił się po społu z nimi w pałacowej kaplicy. Dopiero później, gdy zaczął pościć o chlebie, wodzie i warzywnych potrawach, siadał sam do stołu. Własnym nakładem (na co wydał 60 tysięcy dukatów), założył w Mediolanie wielkie seminarium dla kandydatów stanu duchownego, ufundował kilka seminariów dla chłopców, zaprowadził większą okazałość w nabożeństwie, zakazał duchownym przyjmować po kilka probostw, zabronił chodzić do teatru i na tańce, przepisał odpowiedni stanowi duchownemu ubiór i zniósł nadużycia, jakie się wkradły do zgromadzeń zakonnych. Reformy te wywołały straszliwe oburzenie. Zewsząd odezwały się szemrania i protesty, powoływania się na prastare zwyczaje i przywileje, skargi na ucisk i tyranie, a znaleźli się nawet tacy, którzy nie wahali się godzić na jego życie.

Pewnego razu otrzymał list, w którym go zaklinano, aby się miał na baczności, gdyż knuje się spisek na jego życie. Pismo wrzucił w ogień, mówiąc: "Niech mnie Bóg uchowa, abym miał ostygnąć w miłości do którejkolwiek z mych owieczek". Zawsze zachowywał zimną krew, przytomność umysłu, pobłażliwość, nigdy nie był przykry w naganach i łajaniu, gorliwość umiał umiarkować i osłodzić łagodnością, ale gdzie widział umyślne niedbalstwo i nieporządek, tam był niezachwiany w powziętych postanowieniach i nie znał obawy.

Zwiedzał parafie położone w najustronniejszych zakątkach gór, nieraz wspinał się na strome i spadziste skały z koszturem w ręku i tłomoczkiem na plecach. Gdzie się tylko ukazał, przynosił z sobą spokój i pociechę. Kazania miewał nieraz po dwa i trzy razy na dzień, słuchał spowiedzi, odwiedzał chorych, szczodrobliwie obdarzał biednych, z każdym rozmawiał uprzejmie i przyjaźnie. Katolicy szwajcarscy, których odwiedził w roku 1570, wiele mu winni wdzięczności, gdyż on skłonił rząd rzeczypospolitej do uchwały, aby kościoły katolickie zostawały pod opieką państwa. On poradził papieżowi Grzegorzowi XIII, aby ustanowił nuncjaturę (poselstwo papieskie) w Szwajcarii, sprowadził jezuitów do Fryburga, zapobiegł odszczepieństwu kantonu Graubünden, i założył w Mediolanie kolegium szwajcarskie, które miało zapobiec niedostatkowi księży.

Gdy w roku 1571 wskutek nieurodzaju zapanował w kraju głód i drożyzna, wieśniacy zalali Mediolan, wołając o chleb; nędza zwiększała się każdego dnia. Karol rozdał wszystko, co miał, a nawet sam chodził od domu do domu, zbierając jałmużnę dla zgłodniałych.

W roku 1576 przybył do Mediolanu jeden z arcyksiążąt austriackich i zabawił tam niejaki czas, zanim się puścił do Hiszpanii, zaczem wyprawiano na jego cześć różne uczty. Wróciły czasy dawniejszej lekkomyślności, chęć zabaw i rozrywek, tańce, widowiska i gorszące rozpasanie. Daremne były błagania, przestrogi i zakazy pobożnego arcypasterza, daremne groźby, zapowiadające karę Bożą i zarazę. Już w sierpniu roku 1576 wybuchła zaraźliwa choroba i w straszny sposób dziesiątkować zaczęła mieszkańców Mediolanu. Namiestnik, arcyksiążę, bogata szlachta, wszyscy pouciekali. Urzędnicy potracili głowy i prosili Karola, aby objął zarząd miasta. Wysłuchał ich prośby i odciął się całą duszą ludowi. Nakazał publiczne modły i procesje, w których sam brał udział boso, z powrozem na szyi i wielkim krzyżem w ręku. Codziennie miewał kazania, wydawał mądre rozporządzenia, przywoływał do pomocy duchownych, nawet ze Szwajcarii, we dnie i w nocy odwiedzał chorych, pocieszał umierających i upadających na duchu. Ponieważ handel i wszelka styczność z ludźmi ustała i zarobku nie było, bieda panowała nieopisana. Święty arcypasterz wszystko porozdawał, pieniądze, ubiór kardynalski, sprzęty, nawet firanki z okien i obicia ze ścian, aby nagich przyodziać. Za jego przykładem poszli bogatsi, panie przysyłały swe złote łańcuchy i pierścienie na zakupno chleba i odzieży. Jeśli ta ofiarność możniejszych cieszyła arcybiskupa, to z drugiej strony strapieniem i goryczą przejmowała go zatwardziałość i zaślepienie innych, którzy oddawali się najwyuzdańszej rozpuście i swawoli pod pozorem, że jest to najpewniejsza ochrona od zarazy. W końcu grudnia znikła zaraza, jak św. Karol zapowiedział, zabrawszy 25.000 osób świeckich i 150 duchownych.

Boromeusz starał się otrzeć łzy pozostałych. Założył wielki szpital, zbudował zakład dla sierot, ufundował kilka stowarzyszeń, mających cele dobroczynne na oku, lecz doznał jak najczarniejszej niewdzięczności od wracającego do miasta namiestnika i magnatów. W czasie rekolekcji duchownych w roku 1584, odbywających się na górze Varalli, mocno zachorował, powrócił do Mediolanu i wyzionął ducha dnia 4 listopada, licząc dopiero czterdzieści sześć lat. Ciało jego spoczywa we wspaniałym grobowcu w słynnej na cały świat katedrze mediolańskiej, a lud czcił w nim "świętego wybawiciela" swego, zanim go jeszcze papież Paweł V w roku 1610 zaliczył do Świętych. Pisma, które po sobie zostawił, obejmują pięć tomów.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
REQUIESCAT IN PACE.





Dies irae, dies illa
solvet saeclum in favilla
teste David cum Sibylla.
Quantus tremor est futurus,
quando iudex est venturus
cuncta stricte discussurus.
Tuba mirum spargens sonum
per sepulchra regionum,
coget omnes ante Thronum.
Mors stupebit et natura,
cum resurget creatura,
iudicanti responsura.
Liber scriptus proferetur,
in quo totum continetur,
unde mundus iudicetur.
Iudex ergo cum sedebit,
quidquid latet apparebit,
nil inultum remanebit.
Quid sum miser tunc dicturus?
Quem patronum rogaturus,
cum vix iustus sit securus?
Rex tremendae maiestatis,
qui salvandos salvas gratis,
salva me fons pietatis.
Recordare, Iesu pie,
quod sum causa tuae viae,
ne me perdas illa die.
Quaerens me, sedisti lassus,
redemisti Crucem passus,
tantus labor non sit cassus.
Iuste iudex ultionis,
donum fac remissionis
ante diem rationis.
Ingemisco, tamquam reus,
culpa rubet vultus meus,
supplicanti parce, Deus.
(Koniec wersji śpiewanej)


Qui Mariam absolvisti,
et latronem exaudisti,
mihi quoque spem dedisti.
Preces meae non sunt dignae,
sed tu bonus fac benigne,
ne perenni cremer igne.
Inter oves locum praesta,
et ab haedis me sequestra,
statuens in parte dextra.
Confutatis maledictis,
flammis acribus addictis,
voca me cum benedictis.
Oro supplex et acclinis,
cor contritum quasi cinis,
gere curam mei finis.
Lacrimosa dies illa,
qua resurget ex favilla
iudicandus homo reus.
Huic ergo parce, Deus,
pie Jesu Domine,
dona eis requiem. Amen.




Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych


2 listopada nie jest w Kościele katolickim "świętem zmarłych". To dzień szczególnego wspierania modlitwą tych, którzy odeszli, a nie dzień oddawania czci przodkom. Uczciwszy 1 listopada (uroczystość Wszystkich Świętych) triumf tych wiernych, którzy już weszli do nieba, 2 listopada Kościół wspomina wszystkich, którzy w czyśćcu pokutują za swoje grzechy.

Obchodzone (według kalendarza rzymskokatolickiego) następnego dnia po uroczystości Wszystkich Świętych Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych wprowadził opat benedyktynów w Cluny, św. Odylon w roku 998. Bardzo szybko zwyczaj ten przyjął się w całym Kościele.

Idea dnia poświęconego zmarłym wiernym wywodzi się z życia klasztornego. Już Reguła św. Izydora z Sewilli (zm. 636) nakazuje odprawianie Mszy św. za wszystkich zmarłych w poniedziałek po Zesłaniu Ducha Świętego. Niektóre Kościoły za zmarłych modliły się następnego dnia po uroczystości Objawienia Pańskiego.

Św. Odylon wybrał 2 listopada ze względu na obchodzoną poprzedniego dnia uroczystość Wszystkich Świętych. Ta data ma przypominać, że Kościół raduje się chwałą swoich świętych, ale nie zapomina o tych, którzy jeszcze nie doszli do jej pełni. Aby przyjść im z pomocą przedstawia Bogu modlitwy i odpusty zyskane przez żyjących, a przede wszystkim ofiarę Chrystusa uobecniającą się w Mszy św.

Odpust zupełny za dusze w czyśćcu cierpiące można uzyskać w Dzień Zaduszny przez pobożne nawiedzenie kościoła, odmówienie „Ojcze nasz” i „Wierzę”, modlitwy w intencji Ojca Św., odprawienie spowiedzi i komunii św. zachowanie wolności od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu. Odpust za zmarłych można ofiarować także w dniach 1-8 listopada odwiedzając pobożnie cmentarz, modląc się za zmarłych i spełniając przy tym zwykłe warunki odpustu.

W roku 1915 w czasie wielkiej wojny światowej papież Benedykt XV na prośbę opata-prymasa benedyktynów pozwolił kapłanom całego Kościoła odprawiać w tym dniu trzy Msze święte. Jedną ofiarują według własnej intencji, drugą za wszystkich wiernych zmarłych, a trzecią według intencji papieża.

KAI

za sanctus.pl
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

Strona 6 z 64 << < 3 4 5 6 7 8 9 > >>
dnd, d&d dungeons and dragons
 
BREVIARIUM ROMANUM
Breviarium Romanum
Officium Parvum Beatae Mariae Virginis
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Małe Oficjum o NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNIE
JUTRZNIA -NOKTURN na niedziele, poniedziałki i czwartki:
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Bractwo kapłańskie Św. Piusa X
FSSPX
Intencje róż różańcowych
Zniesiona ekskomunika
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Msza Wszech Czasów
Aspersja
MINISTRANTURA
Msza Święta w klasycznym rycie rzymskim
Msza Trydencka Video
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Msza trydencka w Warszawie
Bractwo kapłańskie Św. Piusa X
Parafia Św. Klemensa
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Msza Trydencka w Diecezji Płockiej
Parafia Św. Józefa w Ciechanowie
Płock-Stanisławówka
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Katolicki punkt widzenia
sposób przyjmowania Komunii
Przyjmowanie Ciała Pana naszego Jezusa Chrystusa
Abp Jan Paweł Lenga - o komunii
Siedem kłamstw o Komunii na rękę
Ratzinger na kolana
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Suche dni
Obchód Suchych Dni
Suche dni Zimowe
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Oremus;
Przysięga antymodernistyczna
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Polecam Strony.
Deum Sequere
Qui cantat, bis orat czyli moje boje z muzyką kościelną
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

bratpatryk
13/06/2011
Kościoła. Guido Pozzo, sekretarz Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei”

bratpatryk
13/06/2011
Zasadniczym celem jest precyzyjne ustalenie soborowego nauczania. Niektóre obiekcje Bractwa św. Piusa X są bowiem słuszne i odnoszą się do błędnej interpretacji Soboru, która zrywała z Tradycj

pawel281989
31/07/2010
Witam!Poszukuje Pasyjnego Krzyża Serca Jezusowego.Proszę o pomoc. pawel281989

Rysiek
18/03/2010
Dziekuje za tak wspanialy i bogaty program rozmaitosci na tematy religijne i mozliwosc wypowiadania sie. Moim wzorem jest O. Pio gdzie jestem zapisany jako "Geistige Kind" O. Pio Niech B

Rysiek
18/03/2010
Uwazam ze najwyzszy juz czas to zrozumiec jaka jest roznica w przyjmowaniu komunii, cieszy mnie ze wreszcie ten problem jest poruszony. Boze poblogoslaw i wspomoz.

Archiwum
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
ranking stron katolickich
Ranking stron katolickich Ranking stron katolickich
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © 2006

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie