dnd, d&d dungeons and dragons
 
Krzyż Serca Jezusowego . Laudetur Iesus Christus et Maria semper Virgo!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona Główna ˇ Artykuły ˇ Download ˇ Kategorie Newsów ˇ album zdjęć ˇ Szukaj ˇ Linki ˇ Forum
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Magisterium Kościoła
Pius XI
Pius XII
Benedykt XVI
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Różaniec łacińsko-polski.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Mysteria Sacratissimi Rosarii
Mysteria Gaudiorum
Mysteria Dolorum
Mysteria Gloriae
LITANIAE LAURETANAE
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Oremus
Modlitwy ku czci Jezusa Chrystusa
Litanie ku czci Jezusa Chrystusa.
Modlitwy do Jezusa Miłosiernego. .
Modlitwy do Św. Aniołów .
Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Św. Ojciec Pio
Ojciec Pio - antymodernista
nowenna do Ojca Pio
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
NOM Msza-modernistyczna.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Video
Jasnogórska Stajenka
Benedykt XVI Częstochowa
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Kyrie eleison.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 38
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Najnowszy Użytkownik: jurek64
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
tłumacz
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
English
translate
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże
Żywot świętej Katarzyny,
panny i Męczenniczki

(Żyła około roku Pańskiego 260)


Katarzyna, co znaczy w polskim języku tyle co "czysta", była córką Tkonstosa z Aleksandrii i słynęła nie tylko z urody i z niezmiernych bogactw, ale i z niezwykłego wykształcenia. Sława jej moralności była nieskalana. To też wielu młodzieńców ubiegało się o jej rękę, ona jednak wszystkich z niczym odprawiała, mówiąc: "Kto mnie chce pojąć, winien być bogatszy, urodziwszy i mądrzejszy ode mnie". Wtem doniosła jej poważna jakaś matrona, że zna kogoś posiadającego te zalety i zawiodła ją do kapłana chrześcijańskiego, który obeznał ją z wiarą Chrystusową i udzielił jej chrztu świętego. Poznawszy, że Jezus przewyższa ją bogactwem, pięknością i mądrością, przylgnęła do Niego całym sercem.

Około tego czasu rządy po Dioklecjanie objął Maksymian, znany jako srogi prześladowca chrześcijan, i nakazał na cześć bogów urządzić uroczystą ofiarę, w której mieli wziąć udział wyznawcy Chrystusa. Katarzyna, spostrzegłszy, że wielu chrześcijan myśli o odstępstwie, pobiegła spiesznie do świątyni, w której naokoło cesarza zebrały się wielkie tłumy ludu. Liczny orszak i znakomita jej piękność utorowały jej drogę do Maksymiana, do którego odezwała się w te słowa: "Cesarzu, sam wiedzieć powinieneś, że bogi i ofiary twe są czczą złudą i niedorzecznością. Rozum przecież uczy nas, że tylko jedna być może istota najwyższa. Jeśli tego nie pojmujesz, uwierzże przynajmniej waszym filozofom, że bogowie twoi byli tylko ludźmi, którzy odznaczyli się jakimś czynem, a później dopiero lud bezmyślny począł w nich czcić najwyższe istoty. Cesarzu, czcij Boga, który dał ci życie i koronę, który się ofiarował na krzyżu dla zbawienia naszego, który zbłąkanym obwieścił prawdę, a żałujących za grzechy łaskawie tuli do siebie.

Maksymian, pohamowawszy gniew, kazał Katarzynie przybyć nazajutrz do pałacu. Stanąwszy przed nim, dziewica tak śmiało i odważnie wystąpiła przeciw pogaństwu i tak gorąco polecała chrześcijaństwo, że cesarz dziwił się jej rozumowi i nie wiedział, co na jej wywody odpowiedzieć, zatrzymał ją więc i zwołał pięćdziesięciu co najprzedniejszych filozofów i mędrców na publiczną dysputę z Katarzyną. Wobec licznego i wybranego grona słuchaczów najwymowniejsi z filozofów przedłożyli jej dowody, przemawiające za czcią bogów państwowych. Katarzyna tak bystro wykazała fałszywość i nicość ich rozumowania, a następnie zaczęła tak dobitnie i przekonywająco mówić o wszechmocności Boga, Pana Nieba i ziemi, Ojca wszystkich ludzi, i o Boskim Zbawicielu, że pięćdziesięciu filozofów nie tylko przyznało się do klęski, jaką ponieśli, ale nawet śmiało wypowiedzieli gotowość przyjęcia nowej wiary.

Rozgniewany cesarz nie mógł tego przenieść i skazał wszystkich na stos. Potem starał się ująć Katarzynę pochlebstwami i przywieść, ją do zaparcia się Chrystusa, ale Katarzyna pozostała niezachwianą w wierze. Maksymian wpadł wtedy w szalony gniew i kazał ją siec rózgami, zamknąć w więzieniu i nie dawać jej ani pożywienia, ani napoju. Gdy ją wyprowadzono z sali, oświadczyła, że wielu najbliższych jego dworzan uwierzy w Chrystusa i wejdzie razem z nią do Nieba. Wieszczba jej spełniła się, albowiem małżonka Maksymiana, podziwiając stałość dziewicy, wezwała dowódcę wojska Porfiriusza wraz z 200 żołnierzami i kazała się zawieść do więzienia, a po krótkiej rozmowie uwierzyła w Chrystusa i przyjęta z Porfiriuszem i całą rotą żołnierzy chrzest św.

Po dwunastu dniach stanęła Katarzyna powtórnie przed cesarzem, który nie mógł się nadziwić anielskiej piękności dziewicy. "Oddaj cześć bogom - odezwał się do niej łagodnie - a podzielę się z tobą rządami państwa. Nie zmuszaj mnie też do chwycenia się takich środków, które by mogły nadwerężyć twoją piękność". Święta odpowiedziała: "Nie przeceniaj tego, co może zniszczyć choroba lub wiek podeszły; piękność przemija, prawda tylko jest wiecznotrwała. Jestem i pozostanę chrześcijanką". Maksymian skazał ją tedy na śmierć na kole, zaledwie ją jednak do niego przywiązano, piorun rozwiązał jej pęta, zdruzgotał koło i zabił wielu pogan, wskutek czego lud zaczął wołać na cały głos: "Wielkim jest Bóg chrześcijan!" Cesarz tylko nie wzruszył się tym cudem i obmyślał dla Katarzyny inny rodzaj męczarni. Cesarzowa błagała go, aby przestał dręczyć panienkę, którą Bóg wziął pod swą opiekę, a wtedy okrutnik kazał pochwycić małżonkę i niezwłocznie ściąć jej głowę. Porfiriusz, ośmielony przykładem monarchini, wraz z owymi dwustu żołnierzami również przyznał się do chrześcijaństwa, za co ich ta sama spotkała kara, po czym znowu przyszła kolej na Katarzynę.

Ukląkłszy, modliła się o wytrwałość dla chrześcijan, jako też o nawrócenie niewiernych, kończąc modlitwę następującymi słowy: "Przyjmij, Panie, łaskawie duszę moją, a ciało moje, które Ci ofiaruję, ukryj przed mymi nieprzyjaciółmi, aby go nie oglądali!" Potem głowa jej potoczyła się na ziemię, ale w oka mgnieniu pojawili się aniołowie, którzy dziewicze jej ciało przenieśli na górę Synaj i tam je pochowali. Nad grobem jej wystawiono później wspaniały kościół z klasztorem świętej Katarzyny. Zdobi tę Świętą trojaka korona, jedna z lilii niewinności, druga z wawrzynu nauki, a trzecia z palm męczeństwa. Święta Katarzyna uchodzi za patronkę nauki i filozofii.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże
Żywot świętego Jana od Krzyża

(żył około roku Pańskiego 1591)


Jan Yepez, syn biednego płóciennika, urodził się w roku 1542 w Hiszpanii. Gdy stracił ojca, matka przeniosła się z trojgiem dziatek do Mediny del Campo. Jan odznaczał się już jako chłopiec osobliwszą skłonnością do samotności, modlitwy i zaparcia się samego siebie. Pewnego razu, bawiąc się z rówieśnikami w pobliżu głębokiego dołu, wpadł weń, a przestraszeni towarzysze uciekli. Wtem ukazała mu się Najświętsza Panna i podała mu rękę. Chłopiec, cały zabłocony, lękał się dotknąć Jej ręki, a wtedy pojawił się jakiś nieznajomy (może Anioł Stróż), podał mu długą żerdź i wyciągnął go na brzeg.

W szkole należał Jan do uczniów najpilniejszych, najlepszych i najskromniejszych, i był prawdziwą ozdobą zakładu. Biednej matce nie starczyło funduszów na dalsze kształcenie go, miał się przeto wyuczyć rzemiosła, ale okazał się niezdatnym. Przyjął go tedy administrator jednego szpitala, a widząc jego wierność, staranność około chorych, pokorę i szczerą pobożność, tak go pokochał, że pozwolił mu chodzić do szkół ojców jezuitów, pragnął go bowiem wykształcić na kapelana szpitalnego.

Chociaż Jan mało miał czasu do zajmowania się nauką w domu, czynił jednak znaczne postępy i pragnął poświęcić się stanowi duchownemu, z pokory wszakże nie śmiał przyjąć święceń. Gdy dorósł, w roku 1563 wstąpił do zakonu Karmelitów.


W tym czasie zajmowała się św. Teresa reformą zakonu karmelitańskiego i przywróceniem dawnej surowości reguły. Za pozwoleniem zwierzchności klasztornej zaprowadziła już nawet tę reformę w kilku klasztorach żeńskich i myślała o zreformowaniu męskich. Bystre jej oko dostrzegło w młodym Janie męża, który mógł poprzeć jej zamiary, i dlatego zaszczyciła go swym zaufaniem. Otrzymawszy od przełożonych pozwolenie, osiadł Jan w nędznej chacie chłopskiej, którą darowano św. Teresie na założenie w niej pierwszego klasztoru męskiego z pierwotną ścisłą regułą. Zamieszkali z nim pokrewny mu duchem kapłan Antoni a Jesu i jeden braciszek. Ci młodzi karmelici dali początek zakonowi Karmelitów Bosych, zatwierdzonemu przez papieży Piusa V i Grzegorza XIII. Jan otrzymał imię "Jan od Krzyża". Wkrótce musiano założyć dwa nowe klasztory. Jan pełnił obowiązki mistrza nowicjuszów i spowiednika zakonnic w Awili, gdzie święta Teresa była przełożoną. Z jak największą pilnością pracował nad utwierdzeniem ducha religijnego w młodych zakładach i starał się nie tylko kazaniami, ale i własnym przykładem zachęcać nawet świeckich do prawdziwej pobożności. Często wpadał w zachwycenia, jako też miewał widzenia rzeczy niebieskich. Niezadługo wystawił go Pan Bóg na ciężką próbę, dając mu sposobność udowodnienia, że rzeczywiście zasługuje na imię "Jan od Krzyża". Na kapitule w Placencji oskarżono Jana o nieprawne zaprowadzenie nowości w regule klasztornej i wzniecanie nieporozumień w zakonie. Przyszło nawet do tego, że świątobliwego mnicha aresztowano w Awili, osadzono w Toledo w komórce na poddaszu i co piątek tak mocno sieczono rózgami, że po wielu latach jeszcze widać było na jego ciele znaki tych biczowań. Po dziesięciu miesiącach udało mu się ratować się ucieczką. Wskutek wstawienia się króla Filipa II, pozwolił Grzegorz XIII Karmelitom Bosym utworzyć osobną prowincję z własnymi zwierzchnikami. Jan został przeorem klasztoru na "Górze Kalwaryjskiej". Tutaj napisał na prośby braci zakonnej dwa dzieła: "O wstępowaniu na górę Karmel" i "O ciemnej nocy duszy". W klasztorze tym panował wielki niedostatek. Pewnego dnia żalił się przed nim szafarz, że nie ma ani kawałka chleba na dzień następny. Jan rzekł z uśmiechem: "Pan Bóg ma jeszcze dość czasu, aby nas zaopatrzyć". Nazajutrz rano ponowił szafarz swe skargi, gdy wtem przychodzi człowiek jakiś i przynosi hojną jałmużnę, mówiąc do furtiana: "Całą noc nie mogłem oka zamknąć. Ciągle słyszałem cierpkie wyrzuty: Czy się nie wstydzisz mieć takie zapasy, gdy biedni bracia w klasztorze przymierają głodem?"

Tym czasem przyszła nowa próba na zakon. Życie klasztorne miało być życiem pokuty i modlitwy. Niektórzy zakonnicy wpadli też na pomysł, ażeby pomnożyć godziny spędzane w chórze i nabożeństwo, a za to złagodzić ścisłość samotności i ciągłej modlitwy. Na kapitule generalnej w roku 1583 przemawiał Jan przeciw tym nowościom, jako też większa część zgodziła się na jego poglądy i mianowała go zastępcą prowincjała w Andaluzji. Na tym stanowisku pełnił obowiązki z łagodnością bez chwiejności, ze ścisłością bez dokuczliwości, z energią bez uporczywości. Przejęty duchem reguły, walczył przeciw miewaniu kazań poza klasztorem, urządzaniu nadzwyczajnych uroczystości, rozbudzających ciekawość ludu, jako też przeciw zbytniej okazałości kościołów, która zakonników zmusza do uciążliwej żebraniny, a wiernych do skarg na natręctwo kwestarzy. W tym wszystkim sam przyświecał dobrym przykładem. Gdy go Pan Jezus raz zapytał, jakiej nagrody żąda za swe prace, odpowiedział: "Pragnę cierpieć za Ciebie, Panie i być wzgardzonym". Pan spełnił jego życzenia.

Na kapitule generalnej w roku 1588 stanęło kilka uchwał, na które żadną miarą nie mógł się zgodzić, nie obrano go więc prowincjałem, jak się wielu spodziewało, a nawet nie powierzono mu żadnego urzędu, lecz powołano go jako prostego księdza do ustronnego klasztoru Pennueli. Cieszyło Jana to poniżenie, gdyż mógł się oddać modlitwie i umartwieniu i napisać kilka dzieł niepospolitej wartości. Miłym mu był pobyt na tej skalistej pustyni, a gdy jeden z braci zakonnej dziwił się temu, Jan odpowiedział: "Mam daleko mniejszy rejestr grzechów przy spowiedzi gdy bawię między skałami, aniżeli gdy przestaję z ludźmi". Innym razem radził mu ktoś by nie był tak surowy dla siebie, lecz on odpowiedział na to: "Szukam Jezusa, a szukając, znajdę Go tylko na krzyżu".

Nieprzyjaciele nie dawali mu spokoju. Jeden chciał potwarzą i fałszowanymi listami ściągnąć na niego proces kryminalny, inni namawiali prowincjała, aby go wysłał na misje do Indii. Jan wybierał się już w podróż, ale Bóg zdał na niego inną misję. Stało się, że Jan zachorował na nogę. Ponieważ w Pennueli nie było lekarza, prowincjał pozostawił mu do woli, czy chce osiąść w Baezie czy w Ubedzie. W Baezie był przeor jego przyjacielem, a w Ubedzie rządził klasztorem jego zawzięty nieprzyjaciel, mimo to Jan osiadł w Ubedzie i doznawał od przeora jak największych dokuczliwości. Ten zakazał go odwiedzać, a sam przychodził tylko na to, aby mu robić cierpkie wyrzuty; ponadto zaś odebrał mu tego, który go opatrywał. Gdy kto litościwy przysłał mu cokolwiek pożywienia lub bielizny, przeor kazał odpowiadać, że takie wygody nie są stosowne dla surowego reformatora. Jan wszystkie te przymówki i utrapienia znosił cierpliwie.

Gdy prowincjała doszła wiadomość o tych dokuczliwościach, przeniósł owego przeora do innego klasztoru i kazał lepiej pielęgnować chorego. Ból nogi powiększył się jednak, a ciało pokryło się ropiejącymi wrzodami, które na próżno przecinano i palono. Chory dziękował Bogu za te straszne cierpienia, nie puszczając krzyża z ręki. Trzy dni trwały te męczarnie, aż wreszcie przyszła śmierć pożądana.

Po przyjęciu sakramentów świętych przeprosił braci za mimowolne uchybienia, a przeora za to, że mu tyle przykrości wyrządził. Ten rozpłakał się rzewnie, prosił o darowanie i żałował swego zaślepienia. Całując krucyfiks, skonał Jan dnia 14 grudnia 1591 r. Papież Benedykt XIII zaliczył go do Świętych i kazał jego pamięć obchodzić dnia 24 listopada. Pisma jego w dwóch tomach są wymownym świadectwem jego gorącej pobożności.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże

Żywot świętego Klemensa I,
papieża i Męczennika

(żył około roku Pańskiego 100)



Klemens był rodowitym Rzymianinem. Nauczycielami jego byli święci Piotr i Paweł. Świętemu Pawłowi towarzyszył w jego apostolskich podróżach i dzielił z nim niebezpieczeństwa jako też jego prace i starania około krzewienia Ewangelii. O nim to pisze święty apostoł w liście do chrześcijan z Filippi, w rozdziale 4, wierszu 3: "A proszę pomagaj i tym, którzy w Ewangelii społem ze mną pracowali, z Klemensem i z innymi pomocnikami moimi, których imiona są w księgach żywota". Ze słów tych wynika, że odznaczał się żywą wiarą, ofiarną miłością Boga i bliźnich i wzniosłością charakteru. Ujmująca jego łagodność nadawała mu nazwę "Klemensa", to jest "łagodnego", a apostolska gorliwość w szerzeniu prawd Ewangelii uczyniła go w oczach św. Piotra godnym wyświęcenia na biskupa.

Po ukrzyżowaniu księcia apostołów w roku 67, byli za czasów Nerona następcami św. Piotra Linus (66-69) i Klet (79-91), obaj zaś umarli śmiercią męczeńską. Pewny że i jemu przyjdzie ponieść ofiarę krwi i życia za Zbawiciela, zasiadł Klemens w roku 91 na stolicy Piotrowej, aby w tych czasach tak smutnych dla Kościoła Chrystusowego paść owce i baranki Jego. Nie dość zresztą, że cesarz Domicjan zapowiedział nowe prześladowanie chrześcijan, bo na domiar złego powstały między wiernymi w Koryncie niesnaski, grożące odszczepieństwem. Gdy świętego Klemensa doszła o nich wiadomość, napisał do Koryntian list, tchnący taką mądrością, czułością, żywą wiarą i siłą apostolską, że w wielu kościołach czytywano go długo podczas nabożeństwa zaraz po pismach apostolskich.

Miasto Rzym podzielił na siedem okręgów, w każdym zaś ustanowił notariusza którego obowiązkiem było spisywać sumiennie cnoty, sądowe badania i męki tych, którzy w epoce prześladowań mężnie, jawnie i po bohatersku przyznali się do wiary Chrystusa, a nadto zeznanie dobrowolną śmiercią stwierdzili. Protokoły takie nazywano aktami męczeńskimi i odczytywano na publicznych zgromadzeniach ku nauce i zachęcie wiernych. Gorliwość o Królestwo Boże zawiodła go nawet do pałacu Domicjana, gdzie mu się udało pozyskać dla Chrystusa siostrę cesarza, Flawię Domicylę. Pani ta była nie tylko bardzo pobożna i z miłości ku Bogu ślubowała dozgonną czystość, ale także działała zbawiennie, rozdając hojne jałmużny i okazując wielkie miłosierdzie względem biednych.

Cesarz Trajan widział w szerzeniu się chrześcijaństwa groźne niebezpieczeństwo dla swej arcykapłańskiej godności, to też papież musiał paść ofiarą jego dumy. Wezwano Klemensa przed sąd, gdzie zażądano, aby oddał cześć bogom rzymskim, albo też był gotów na śmierć. Namiestnik Chrystusowy nie wahał się wyznać szczerze i otwarcie, że wiernie stoi przy Zbawicielu i chętnie za Niego życie położy. Co do śmierci, jaką poniósł, różne mamy podania. Jedni mówią, że wrzucono go do rzeki Tybru, a brewiarz opiewa, że skazany został na wygnanie na Krym. Na półwyspie tym było już przeszło 2000 chrześcijan, skazanych na dożywotnie ciężkie roboty po kamieniołomach i kopalniach kruszcu. Święty Klemens dzielił ich losy, ale pocieszała go myśl, że mógł towarzyszów niedoli utwierdzać w cierpliwym znoszeniu przeciwności i w słodkiej nadziei szczęścia wiekuistego.

Największym utrapieniem biednych skazańców był brak wody przydatnej do picia. Trzeba ją było nosić z miejsc odległych o kilka mil i często wśród największych skwarów dokuczliwe znosić pragnienie. Wzruszony, błagał Klemens gorąco i rzewnie Boga o pomoc, gdy w tem ujrzał na wzgórzu baranka, który jak gdyby pragnął wskazać, że tam należy szukać źródła. Niezwłocznie pobiegł święty papież na miejsce na którym stał baranek i w kilka chwil dokopał się źródła dobrej i chłodnej wody. Wszyscy mieszkańcy okolicy krzepili się nią od tej chwili, a cud ten zjednał mu taką sławę i zaufanie między pogańskimi krajowcami, że zaczęli się gromadzić około niego i słuchać jego kazań. Bardzo wielu z nich uwierzyło, dali się ochrzcić i zamienili świątynie na kościoły chrześcijańskie. Kapłani pogańscy, widząc się zagrożonymi w swej powadze, udali się w końcu z zażaleniem do cesarza i wezwali go, aby pomścił obrazę bogów.

Trajan wysłał natychmiast swego namiestnika Aufidiusza z rozkazem, aby Klemensa ukarał śmiercią, a nowonawróconych chrześcijan gwałtem zmusił do powrotu do pogaństwa. Aufidiusz okuł świętego papieża w kajdany, po czym wypłynął z nim na pełne morze, przywiązał go do ciężkiej kotwicy i wrzucił w wodę. Stało się to dnia 23 listopada roku 100.


Zgromadzeni na wybrzeżu chrześcijanie błagali Boga wśród rzewnego płaczu, aby nie zostawił zwłok świętych na dnie morskim i nie pozbawił ich czci należnej. Tak się też stało, zaledwie bowiem okręt Aufidiusza odpłynął z miejsca zbrodni, morze cofnęło się na kilka tysięcy kroków od brzegu, odsłaniając zwłoki Męczennika. W kilkaset lat później, w wieku IX, przenieśli święci misjonarze Cyryl i Metody relikwie świętego Klemensa do Rzymu i złożyli je w istniejącym po dziś dzień kościele jego imienia.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże
22 listopada

Żywot świętej Cecylii,
panny i Męczenniczki

(żyła około roku Pańskiego 217)




Podanie głosi, że święta Cecylia pochodziła z bardzo szlachetnego i znakomitego rodu w Rzymie i że już jako dziecko obeznana była z tajemnicami wiary chrześcijańskiej, jako też że gorliwie oddawała się modlitwie i pobożnemu czytaniu Ewangelii świętej. Z miłości ku Panu Jezusowi ślubowała dozgonne panieństwo, wszakże mimo pokornej prostoty, skromności i unikania świata wielka jej uroda i zalety duszy zwróciły na nią uwagę młodzieży. Walerian, młody poganin, należący do jednej z pierwszych rodzin, bogaty, wykształcony i urodziwy starał się o jej rękę. Rodzice Cecylii sprzyjali mu, a córka, stojąc jakby na rozdrożu między posłuszeństwem a uczynionym ślubem, serdecznie błagała Boga, aby ją oświecił, i po długim wahaniu zezwoliła na zamężcie. Gdy nadszedł dzień ślubu, przywdziała na włosiennicę wspaniałe szaty, po czym wzniósłszy oczy ku Niebu, westchnęła do Boga: "Panie, racz miłościwie zachować duszę i ciało moje w niepokalanej czystości". Gdy uroczystość weselna minęła, Cecylia w te słowa odezwała się do Waleriana: "Mam w sercu tajemnicę, z którą powinnam ci się zwierzyć, uczynię to jednak, tylko pod tym warunkiem, jeśli mi poprzysiężesz, że zachowasz moje słowa w tajemnicy". Walerian uczynił zadość jej życzeniu, a Cecylia tak do niego przemówiła: "Wiedz, że opiekuje się mną anioł Boży. Jeśli mnie dotkniesz pożądliwie, ściągniesz na siebie gniew jego i podasz w niebezpieczeństwo swe życie; jeśli zaś uszanujesz dziewictwo moje, pozyskasz jego łaskę". Zdumiony nowożeniec rzekł: "Pokaż mi owego anioła, abym uwierzył twym słowom i uwzględnił twe życzenie, bo jeśli miłujesz innego śmiertelnika, natenczas oboje was nie minie śmierć z mej ręki!" Cecylia odpowiedziała: "Czystego ducha mogą oglądać tylko czyste oczy, uświęcone chrztem świętym. Jeśli go przeto pragniesz widzieć, wyrzecz się nieczystych bogów i uwierz w jednego prawdziwego Boga!" "Któż mnie - zapytał Walerian - tak dalece oczyścić zdoła, abym mógł oglądać twego anioła?" Cecylia wskazała mu drogę do papieża Urbana I, który z powodu prześladowania chrześcijan krył się w katakumbach św. Kaliksta. Papież przyjął uprzejmie Waleriana i padł na kolana, aby się pomodlić za niego. Walerian ujrzał wtedy przy jego boku starca, który trzymał w ręku tabliczkę ze złocistym napisem: "Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest, jeden Bóg i Ojciec wszystkich", po czym zapytał: "Czy wierzysz, iż prawdą jest to wszystko?" Gdy Walerian oświadczył, iż wierzy we wszystko, zjawisko znikło, po czym papież Urban przyodział go w białe szaty chrzestne.

Kiedy Walerian odrodzony na duchu wrócił do Cecylii, zastał ją na klęczkach, pogrążoną w modlitwie, a obok niej anioła nadprzyrodzonej piękności z promiennym obliczem, dzierżącego w rękach dwa wieńce uplecione z lilii i róż. Walerian padł na kolana, po czym anioł podał nowożeńcom wieńce i odezwał się do nich w te słowa: "Zachowajcie owe wieńce z czystym sercem i niepokalanym ciałem, gdyż przynoszę wam je z raju. Kwiaty te nie stracą ani krasy, ani woni dla tych, którzy wytrwają w czystości. Ponieważ ty Walerianie uwierzyłeś, proś o co chcesz, a Pan wysłucha prośby twojej". Młodzian odpowiedział: "Proszę, aby i mój miły brat również dostąpił szczęścia poznania prawdy". "Słowa twe - odparł anioł - podobają się Panu, wiedz zatem, iż obaj zaszczyceni będziecie palmą męczeńską". Następnie widzenie znikło.

Gdy Walerian i Cecylia sławili dobroć i miłosierdzie Boże, wszedł do komnaty brat nowożeńca Tyburcjusz, a przywitawszy się z młodym stadłem, zapytał ze zdziwieniem: "Skądże się bierze o tej porze roku ta woń róż i lilii, która mnie tak silnie zalatuje?" Rzekł mu na to Walerian: "Nosimy wieńce z kwiatów, jakie wydaje wiosna niebieska; możesz je oglądać, jeśli się wyrzeczesz podobnie jak ja fałszywych bogów, którzy są złymi duchami, a natomiast uwierzysz w jednego prawdziwego Boga, i wiarę tę utwierdzisz przyjęciem chrztu". "Nie rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć" - odpowiedział Tyburcjusz.

Wtedy Cecylia obeznała go z głównymi prawdami Ewangelii, a Tyburcjusz zakończył rozmowę oświadczeniem, że gotów jest przyjąć wiarę Chrystusową i dać się ochrzcić. Od tego czasu aż do niedalekiego zgonu męczeńskiego często widywał anioła Pańskiego, za którego przyczyną otrzymywał wszystko, o co prosił Najwyższego.

Owo nawrócenie przypadło na czasy piątego prześladowania chrześcijan, a zacni dwaj bracia stwierdzili swoją żywą wiarę, niosąc pomoc prześladowanym, dając przytułek ściganym, odwiedzając więźniów, grzebiąc zwłoki Męczenników, i opiekując się ich wdowami i sierotami.

Postępowaniem tym wkrótce się zdradzili, przeto wezwano ich przed sędziego, któremu oświadczyli, że są chrześcijanami. Skazano ich na rózgi i odstawiono do Maksyma prefekta, który miał ich stawić przed ołtarzem bożka Jowisza i skazać na karę miecza, gdyby nie chcieli się wyrzec wiary Chrystusowej. Maksym wzruszony do żywego ich stałością, zawiódł młode stadło do więzienia i błagał ze łzami, aby się opamiętali i uporem nie pogarszali swego losu, ci zaś, widząc, że łaska Boska skruszyła jego serce, mówili mu o nieśmiertelności duszy, miłości Chrystusa i rozkoszach niebieskich z takim zachwytem, że Maksym przekonany zawołał: "I ja gotów jestem uwierzyć w Chrystusa i złożyć życie w ofierze, byle by się dusza moja mogła dostać do Nieba". Chrzest Waleriana i Tyburcjusza odbył się w nocy w celi więziennej. Gdy zaczęło dnieć, święta Cecylia rzekła: "Wojownicy Chrystusa Pana, przywdziejcie rynsztunek światła niebieskiego. Dobrą stoczyliście walkę, bierzcie przeto teraz wieniec życia!"

Tyburcjusza i Waleriana ścięto, ponieważ nie chcieli przed Jowiszem uderzyć czołem, Maksyma zaś, iż dał się namówić do przyjęcia chrztu, dopóty smagano rózgami z drutu, póki ducha nie wyzionął. Cecylia przewidując, że i ją śmierć nie minie, rozdała całe swe mienie między ubogich. Jakoż wkrótce stawiono ją przed starostą Almachiuszem, który zażądał, aby majątek męża oddała w ręce rządu. Gdy oświadczyła, że rozdała go ubogim, zapytał z gniewem: "Coś ty za jedna?

Cecylia: "Jestem wolną niewiastą szlacheckiego rodu".

Almachiusz: "Pytam cię o religię".

Cecylia: "Dziwne to przesłuchy, w których sędzia domaga się dwóch odpowiedzi na jedno pytanie".

Almachiusz: "Cóż cię ośmiela do takiego zuchwalstwa?"

Cecylia: "Dobre sumienie i święta moja wiara".

Almachiusz: "Nieszczęsna, czy nie wiesz, że przysługuje mi prawo życia i śmierci?"

Cecylia: "Ty sam nie wiesz, jak daleko sięga twa władza".

Almachiusz: "Powiedz mi więc dokąd?"

Cecylia: "Władza ludzka podobna jest do wora wydętego powietrzem. Przekłuj go szpilką, a powietrze wyleci".

Almachiusz: "Znieważasz mnie".

Cecylia: "Przeciwnie, ale jeśli nie mam słuszności, racz mnie o tym przekonać".

Almachiusz: "Dość tego; wyprzyj się Chrystusa, albo pożegnasz się z tym światem".

Cecylia: "Wymagasz zatem, abym się wyparła Chrystusa i tą zbrodnią siebie uniewinniła?"

Almachiusz: "Jesteś chrześcijanką, czyń więc, co ci każę, albo umrzesz natychmiast".

Cecylia: "Kara ta będzie moim zwycięstwem".

Almachiusz: "Szalona, czy nie wiesz, że cesarz zlał na mnie władzę życia i śmierci?"

Cecylia: "Kłamiesz! możesz bowiem tylko żywych uśmiercić, ale nie zdołasz wskrzesić umarłych; jesteś przeto sługą śmierci, nie życia".

Almachiusz, nie posiadając się ze złości, kazał ją zaprowadzić do jej mieszkania i zamknąć w mocno napalonej komnacie łaziebnej, ażeby ją upał i para zadusiły, a gdy po trzech dniach znaleziono ją żywą i zdrową, skazał ją na ścięcie mieczem. Trzy razy wymierzył kat cios śmiertelny, ale nie mógł oddzielić głowy od tułowia. Leżąc w kałuży krwi żyła jeszcze trzy dni i prosiła odwiedzających ją chrześcijan, aby resztę jej mienia rozdali między ubogich i zamienili jej dom na kościół, po czym jej dusza uleciała do Nieba.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże
Uroczystość Ofiarowania
Najświętszej Maryi Panny

(Zaszło około roku 12. przed Chrystusem Panem)



LEKCJA (z księgi Ekklezjastyk, rozdział 24, wiersz 14-16)

Od początku i przed wiekami jestem stworzona, i aż do przyszłego wieku nie ustanę, i w mieszkaniu świętym służyłam przed Nim. I tak na Syjonie jestem utwierdzona, i w mieście świętym podobnie odpoczywałam, a w Jeruzalem władza moja. I rozkorzeniłam się w zacnym narodzie, i w dziale Boga mego, w dziedzictwie Jego pobyt mój.

EWANGELIA (u św. Łuk. rozdz. 11,wiersz 27-28)

Onego czasu, gdy Jezus mówił do rzeszy, podniósłszy głos niektóra niewiasta z rzeszy rzekła Mu: Błogosławiony żywot, który Cię nosił i piersi, któreś ssał. A On rzekł: I owszem błogosławieni, którzy słuchają słowa Bożego i strzegą go.

* * *

Święto Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny jest uroczystą pamiątką tej błogosławionej chwili, w której Maryja wybrana przed wiekami od Boga za Matkę Syna Jego jednorodzonego, opuściwszy dom rodzicielski zaofiarowała się Panu Bogu na wyłączną Jego służbę, osiadając przy świątyni jerozolimskiej.

Było w zwyczaju Izraelitów poświęcać na wyłączną służbę Bożą siebie samych lub dzieci swoje. Z tego powodu znajdowały się wokoło świątyni jerozolimskiej mieszkania, z których jedne przeznaczone były dla młodych chłopczyków, drugie dla dziewczątek ofiarowanych Bogu. Zajęciem ich była obsługa przy świętych obrzędach, ćwiczenie się w naukach tyczących się głównie religii, i roboty około ozdoby świątyni.

Między innymi czytamy w Piśmie świętym, że Alkana ofiarowała Panu Bogu syna, którego miała porodzić, a którym był wielki prorok Samuel; a święty Łukasz, wspominając w swojej Ewangelii o prorokini córce Fanuela, powiada, że ani na chwilę nie wydalała się ze świątyni.

Święty Joachim i święta Anna, rodzice Najświętszej Maryi Panny, będąc już w podeszłym wieku a nie mając potomstwa, uczynili ślub Panu Bogu, że jeśli ich obdarzy dziecięciem, ofiarują je do świątyni na Jego służbę. Dlatego zaledwie Maryja wyrosła z najwcześniejszego dziecięctwa, spełnili to zobowiązanie i zaprowadzili Ją do świątyni; miała wtedy dopiero trzy lata, ale umysł już wielce rozwinięty.

Pisarze kościelni pierwszych wieków mówią, że to ofiarowanie się Maryi na służbę Bożą w świątyni jerozolimskiej odbyło się z nadzwyczajną uroczystością, jako też utrzymują, że kapłanem, który miał szczęście przyjmować Ją wtedy w świątyni, był błogosławiony Zachariasz. Słusznie powiada święty Ambroży, że w tej chwili spełniała się ofiara najmilsza, jaką Bóg kiedykolwiek od początku świata odebrał, i że dzień poświęcenia świątyni jerozolimskiej, w którym jak mówi Pismo, świątynia ta była napełniona chwałą Bożą, nie przyniósł Panu Bogu tyle chwały, ile dzień, w którym Maryja wstąpiła do tego przybytku świętego. Nie było istoty ani na ziemi ani w samym Niebie doskonalszej i świętszej jak Maryja, która od pierwszej chwili swojego niepokalanego poczęcia była świętszą od wszystkich Świętych razem wziętych, a nawet od wszystkich cherubinów i serafinów, więc czyż mogła inna ofiara być milsza Bogu niż to ofiarowanie się Maryi?

W świątyni jerozolimskiej, odosobniona od świata służyła Najświętsza Panna Maryja Stwórcy swemu i po tysiąc razy składała życie swe za ludzkość całą na ofiarę Bogu. Sam Duch św. uczył Ją tego skupienia i zjednoczenia w modlitwie: "Sam Duch prosi za nami wzdychaniem niewymownym" (Rzym. 8,26). Przeto Jej modlitwa była stokroć skuteczniejsza niż błaganie Mojżesza, który się wstawiał za ludem swoim do Boga: "Proszę, zgrzeszył ten lud grzech bardzo wielki i uczynili sobie bogi złote. Albo im odpuść tę winę, albo jeśli nie uczynisz, wymaż mię z ksiąg Twoich, któreś napisał" (Exod. 31.32). Wódz ludu wybranego chciał umrzeć za grzechy cudze i dlatego serce Boże nie mogło się oprzeć tej gorącości ducha i miłości. O ileż skuteczniejsze były modlitwy Maryi! I dlatego one nam wszystko wyproszą. Wołała w świątyni: Panie, ratuj lud swój, niech rosa zwilży spragnioną ziemię, niech przyjdzie oczekiwany! Wyprosiła też przyspieszenie odkupienia rodzaju ludzkiego i sprawiła modlitwą, że Bóg łaskawie wejrzał na ziemię. Święci odwracali kary i smutki od ludzi kornym, pełnym wiary wstawiennictwem u Boga - Maryja, Królowa Świętych, daleko więcej czyniła. O! cóż Jej oddamy za tyle dobroci ? Gdybyśmy na kolanach pełzali do Niej w pokorze, gdybyśmy nawet życie oddali za nią, byłoby to niczym w porównaniu do łask, które z Jej dobroci posiadamy.


Św. Bonawentura pisze: "O szczegółach pobytu Najświętszej Panny w świątyni, gdzie Ją rodzice w trzecim roku Jej życia oddali, dowiadujemy się z objawień jakie miała św. Elżbieta, w których sama Matka Boża tak do niej mówiła: Gdy rodzice odprowadzili Mnie do świątyni, postanowiłam w sercu moim poczytywać Boga za Ojca mojego, i często pobożnie rozpamiętywałam, czym mogłabym ściągnąć na siebie najobfitsze Jego łaski. Starałam się, aby mnie wyuczono praw Jego i z wszystkich przykazań Boskich te trzy szczególnie wzięłam do serca: "Będziesz miłował Pana Boga twego z wszystkiego serca twojego i ze wszystkiej duszy i ze wszystkiej myśli twojej"; drugie: "Będziesz miłował bliźniego twego jak siebie samego" (Mat. 22,37. 39) i na koniec to trzecie: "Będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela twego" (Mat. 5,43). Nie może bowiem dusza posiadać żadnej cnoty, jeśli Boga nie miłuje z całej siły swojej a bliźniego jak siebie samego; i znowu, żadna cnota nie utrwali się w duszy, jeśli obok tej miłości nie będzie ona miała w nienawiści nieprzyjaciół swoich, którymi są grzechy nasze i wady. Kto więc pragnie nabyć i przechowywać w sobie łaskę Bożą, powinien serce swoje ugruntować w takiej miłości i w takiej nienawiści".

"Często wstawałam wśród nocy - mówiła dalej Maryja w tymże objawieniu - i udawałam się przed ołtarz w świątyni, i tam z największą gorącością ducha, z największym wysileniem woli, i z całą pobożnością na jaką tylko mogłam się zdobyć prosiłam Pana Boga, abym te przykazania Jego i wszelkie inne prawa religii świętej wiernie spełniała. Prócz tego, trwając tym sposobem na modlitwie, prosiłam Pana Boga o pokorę, cierpliwość, dobrotliwość, łagodność i wszystkie cnoty, przez które mogłabym stać się Mu miłą. Prosiłam także, aby mi objawił czasy, w których narodzi się ta błogosławiona Dziewica, która miała być Matką Syna Bożego, i aby dochował mi wzrok do tej pory, abym na Nią patrzeć mogła, język, abym nim chwałę Jej głosiła, ręce abym nimi Jej służyła, nogi, abym za Nią chodzić mogła, kolana, abym padając na nie, cześć oddawała Bogu w Jej łonie zamkniętemu. Prosiłam także o łaskę doskonałego posłuszeństwa rozkazom i poleceniom najwyższego kapłana świątyni; na koniec błagałam Boga, aby w wiernej służbie swojej utrwalić raczył synagogę i swój naród wybrany".

"Usłyszawszy to wszystko - pisze święty Bonawentura - święta Elżbieta, która, miała to objawienie, rzekła: "O Panno najłaskawsza! czy już i bez tego nie byłaś pełną łaski i cnót wszelkich?" A Matka Boża odpowiedziała: "Powiem ci, że oprócz łaski uświęcającej mnie w chwili niepokalanego poczęcia mojego w łonie matki mojej, żadnego daru i żadnej łaski od Boga nie otrzymałam inaczej, jak prosząc o nie. Bo wiedz o tym, jako o rzeczy niezawodnej, że żadna łaska nie zstępuje na duszę inaczej, jak przez modlitwę i umartwienie ciała".

Pisze to święty Bonawentura, a święty Hieronim to jeszcze podaje o pobycie Maryi w świątyni: "Zawsze widziano Ją pierwszą na wszystkich świętych obrzędach, najbieglejszą w nauce Pisma Bożego, najcudniej śpiewającą psalmy Dawidowe, najtroskliwszą w uczynkach miłosierdzia, najniepokalańszą w straży cnoty czystości i najdoskonalszą we wszystkich cnotach. Towarzyszki swoje przestrzegała z największą miłością, aby nawet przez pozdrowienia, jakie sobie nawzajem oddawały przy spotkaniu, nie ustawała chwała Boża; gdy Ją kto pozdrawiał, odpowiadała:"Dzięki niech będą Bogu". Od Niej wyszedł zwyczaj tego pozdrowienia, którym witali się zwykle pierwotni chrześcijanie, a które później umieszczono w pacierzach kościelnych, gdzie te słowa często się powtarzają. Pod koniec pobytu Maryi w świątyni - mówi dalej święty Hieronim - widywano codziennie anioła, który z Nią rozmawiał, przychodził po Jej rozkazy, był Jej uległy jakby dziecko matce i usługiwał Jej z uszanowaniem jak brat starszej siostrze".

Maryja przebywała w świątyni lat jedenaście, to jest do chwili, w której poślubiona została świętemu Józefowi, aby pod Jego opieką a za sprawą Ducha świętego stać się Matką Zbawiciela naszego.

Taką więc wielką i świętą pamiątkę obchodzi dziś Kościół Boży, bo pamiątkę chwili, w której Ta, przez którą na cały świat miało przyjść zbawienie, ofiarowała się Bogu, a ofiarowała się na najwyższą służbę, jaka istotę stworzoną spotkać mogła, i poświęciła się z takim sercem i tak doskonale, że Pan Bóg przyjmując tę najmilszą z wszystkich ofiarę jakie Mu do tego czasu złożono, tak ją łaskawie przyjąć raczył, że sam później zstąpił w Jej łono, aby przyoblekłszy się w nim w człowieczeństwo, ofiarować się za nas sobie samemu. Słusznie więc utrzymuje święty Jan Damasceński i wielu innych Ojców Kościoła, że ofiarowanie się Najświętszej Panny było pierwszym a najmilszym Bogu czynem religijnym jakby już Nowego Przymierza, i że uroczystość dzisiejsza jest niejako wstępem do wszystkich innych uroczystości Kościoła Chrystusowego i ich początkiem. W tym dniu tak uroczystym powinniśmy stanowczo przyrzec Matce niebieskiej, że z miłości ku Niej opanujemy nadmierną miłość do stworzeń, że darujemy urazy, wyrzeczemy się niebezpiecznych przywiązań i okazji do grzechu, że poskramiać będziemy swój język, że strzec się będziemy obmów i posądzań. Maryja wyjedna nam kiedyś za to życie wieczne u Syna swego, Jezusa Chrystusa.

Święto Ofiarowania, od pierwszych wieków chrześcijaństwa obchodzone na Wschodzie, przyjęte zostało w całym świecie katolickim znacznie później. Dopiero w roku Pańskim 1374 zatwierdził je papież Grzegorz XI, a Sykstus V rozciągnął je na cały Kościół.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
USA: od nowego roku ordynariat dla ex-anglikanów, w kolejce do święceń 67 pastorów


Benedykt XVI zgodził się na utworzenie w Stanach Zjednoczonych ordynariatu dla byłych anglikanów. Powstanie on 1 stycznia – poinformował kard. William Levada, prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Jego list został odczytany wczoraj na jesiennej sesji amerykańskiego episkopatu.

Delegatem Stolicy Apostolskiej ds. ordynariatu w USA jest metropolita Waszyngtonu kard. Donald Wuerl. Podał on, że wolę konwersji wyraziło wielu anglikańskich pastorów. 67 z nich poprosiło o katolickie święcenia kapłańskie. 35 otrzymało już na to zgodę Stolicy Apostolskiej. Wszyscy są żonaci. Do święceń dojdzie nie szybciej niż w maju przyszłego roku. Byli pastorzy przejdą najpierw testy psychologiczne, wymagane przez amerykański Kościół, a także katolicką formację teologiczną. Watykan zaaprobował już przygotowany dla nich program studiów, jak również konspekt katechez przeznaczony dla zwykłych wiernych, którzy zechcą przystąpić do ordynariatu.

Kard. Wuerl zaznaczył, że konwersje nie są w Stanach Zjednoczonym czymś nowym. Dokonują się one od dawna. Przybrały na sile, odkąd amerykańska gałąź anglikanizmu, zwana Kościołem episkopalnym, zdecydowała się na liberalne reformy. Ich symptomem jest na przykład święcenie kobiet i homoseksualistów. Kard. Wuerl zaznaczył, że ustanowienie ordynariatu ułatwi proces konwersji, zwłaszcza zbiorowych. Do tej pory każdy przypadek był rozważany osobno.

Do zmiany wyznania przygotowuje się wiele episkopalnych parafii w całym kraju. Niektóre już to zrobiły na starych warunkach. Ostatnio Kościół katolicki wzbogacił się na przykład o dwie takie parafie: jedną w stanie Maryland, a drugą w Teksasie. Od 1 stycznia będą one należały do ordynariatu – zapowiedział kard. Wuerl. Poinformował on również, że byli anglikanie będą mieli prawo do używania zarówno Mszałów Rzymskich, jak i specjalnego Mszału dla ordynariatu, który będzie łączył wiarę katolicką z elementami tradycji anglikańskiej. Te nowe teksty liturgiczne są już przygotowywane przy współpracy ze Stolicą Apostolską – zaznaczył amerykański purpurtat.


http://www.oecumene.radiovaticana.org/POL/articolo.asp?c=538285
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże Żywot świętej Elżbiety, wdowy

(żyła około roku Pańskiego 1225)


Elżbieta była córką króla węgierskiego Andrzeja. Liczyła dopiero trzy lata, gdy zaręczono ją z Ludwikiem, synem księcia Turyngii. W rok potem zawieziona została na dwór tamtejszy, gdzie dokończono jej wychowania. Już jako mała dzieweczka była tak pobożna, że będąc w kościele zawsze krzyżem na ziemi leżała, dopóki się Msza nie skończyła. Wyszedłszy za mąż w roku 1221, okazywała swemu małżonkowi serdeczną miłość i niczego nie przedsiębrała bez jego pozwolenia. Ludwik, pełen podziwu dla jej pokory i bogobojności, zostawił jej zupełną wolność we wszystkich sprawach, do których ją skłaniało jej pobożne serce.

Najmilszym zajęciem Elżbiety była modlitwa i rozmyślanie. Chwile wolne poświęcała uczynkom miłosierdzia albo pracy ręcznej, a mianowicie przędzeniu wełny, z której wyrabiała suknie dla ubogich i zakonników reguły świętego Franciszka z Asyżu. Umartwiała się bardzo w jedzeniu i piciu, jako też w ubiorze. Nosiła zwykle grube suknie wełniane, a tylko na chwile uroczyste przywdziewała wspaniałe szaty, ale i wtedy nie zdejmowała włosiennicy. Najbardziej wsławiła się miłosierdziem dla ubogich, chorych i nieszczęśliwych. Podczas srogiego głodu, który nawiedził Niemcy w roku 1225, rozdała biednym cały zapas zboża. Książę bawił wówczas we Włoszech przy boku cesarza. Gdy powrócił, urzędnicy skarżyli się przed nim na hojność Elżbiety, nazywając ją marnotrawstwem, wielce szkodliwym dla domu książęcego. Książę zbyt dobrze znał gospodarność Elżbiety aby uwierzyć tym skargom, zapytał przeto tylko, czy przekroczyła w wydatkach dochody, a gdy zaprzeczono, rzekł: "Nie ucierpimy biedy, jeśli jej ubogim zażywać nie damy".

W roku 1227 książę udał się do Włoch, aby się przyłączyć do wojsk cesarskich, które miały wyruszyć na wyprawę krzyżową do Palestyny, ale tuż przed wyjazdem okrętów zachorował w porcie Otranto i zmarł. Teraz czekały Elżbietę ciężkie próby, albowiem brat przyrodni zmarłego, Henryk, wydarł jej bezprawnie księstwo i wypędził ją z zamku wraz z dziećmi, przy czym wydał rozkaz, aby się nikt nie ważył przyjąć jej do swego domu. Zajęła się nią jej krewna, ksieni w Kitzingen, dając jej schronienie w swym klasztorze, a tym czasem biskup bamberski i panowie turyngscy wszczęli starania u księcia Henryka o oddanie jej księstwa. Henryk istotnie zwrócił jej po pewnym czasie wszystkie jej posiadłości, ale Elżbieta przekazała je swemu synowi, a sama złożyła ślub zachowywania reguły trzeciego zakonu świętego Franciszka. Pełniąc dzieła miłosierdzia, na które obracała wszystkie swoje dochody, szybko szła po drodze doskonałości, gdy Pan niespodzianie powołał ją do siebie. Czując się bliską śmierci, z oznakami najżywszej pobożności odbyła spowiedź z całego życia i przyjąwszy ostatnie sakramenta zmarła dnia 19 listopada roku 1231, w dwudziestym czwartym roku życia. Liczne cuda, które się działy przy jej grobie, skłoniły Stolicę Apostolską do ogłoszenia jej Świętą, co nastąpiło już w cztery lata po jej śmierci, w Zielone Świątki roku 1235.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże
Rzymskie bazyliki
świętych Apostołów Piotra i Pawła



Bazylika watykańska, poświęcona świętemu Piotrowi, jest drugim kościołem patriarchalnym Rzymu. Przechowywane są w niej doczesne szczątki świętych Piotra i Pawła. Ciało św. Piotra zostało pochowane na wzgórzu watykańskim tuż po jego męczeńskiej śmierci. Ponieważ ta okolica była wówczas zamieszkana przez pobożnych Żydów, ciała Apostołów przeniesiono na cmentarz Kaliksta. Wkrótce jednak ciało św. Piotra ponownie złożono na Watykanie. Dzisiejsza bazylika wznosi się na miejscu, gdzie był cyrk Nerona. Wystawiona została w latach 324-326 przez Konstantyna Wielkiego na grobie św. Piotra. Badania z lat 1940-1949 oraz 1953-1967 potwierdziły, że w podziemiach bazyliki pod konfesją rzeczywiście znajdują się szczątki św. Piotra.
Pierwotna bazylika mimo wielu burzeń i zniszczeń przetrwała aż do XV w., kiedy Mikołaj V postanowił na jej miejscu wystawić o wiele wspanialszą świątynię. Przebudowę zaprojektował Bernard Rosselino; do budowy przystąpiono dopiero w 1506 r. Juliusz II nakazał zburzyć pierwotną, mocno już zniszczoną bazylikę, a budowę nowej powierzył Bramantemu. Kościół miał być wzniesiony w kształcie krzyża greckiego o równych ramionach z centralną kopułą. Obecnie, wg planu Michała Anioła, ma kształt rozgałęziających się ramion krzyża z kopułą w środku. Budowa trwała 100 lat, a jej kolejnymi realizatorami byli Rafael Santi, A. de Sangallo i B. Peruzzi. Całość wykończył Michał Anioł, Vignola, Fontana i Della Porta. Trzynawowy korpus Bazyliki z przedsionkiem zaprojektował i wykonał w większej części Bernini. W 1626 r. bazylika została konsekrowana przez Urbana VIII.
Do świątyni wiodą wielostopniowe schody, u których szczytu znajdują się dwa potężne posągi: św. Piotra i św. Pawła. Do bazyliki wchodzi się przez 5 kutych w brązie, artystycznie wykonanych bram. Jedne drzwi po prawej stronie są zamknięte, a otwiera się je tylko raz na 25 lat - z okazji Roku Świętego. Brama środkowa (wys. 7 m) pochodzi z bazyliki pierwotnej.

Do bazyliki wiedzie szeroka aleja Via della Conciliazione, wybudowana przez Mussoliniego na pamiątkę układu z papieżem Piusem XI z 1929 r. Ulica wiedzie na olbrzymi plac św. Piotra, mogący pomieścić setki tysięcy osób. Na środku placu stoi obelisk ku czci boga słońca, sprowadzony przez cesarza Kaligulę z Egiptu do Rzymu. Neron umieścił go w Cyrku Wielkim, a papież Sykstus V ustawił go na tym plac uw 1586 r., umieszczając na jego szczycie cząstkę relikwii św. Krzyża. Obelisk stoi na czterech lwach i liczy sobie już ponad 3000 lat. Plac jest szeroki na 240 m i zamykają go po obu stronach bazyliki kolumnady Berniniego. W poczwórnej kolumnadzie jest 284 potężnych kolumn i 88 filarów. Koło obelisku znajdują się dwie imponujące wielkością fontanny.
Sama bazylika ma 211 m długości, wysokość kopuły sięga prawie 120 m. Może pomieścić kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Po prawej stronie w pobliżu konfesji znajduje się potężna figura św. Piotra - jej stopy wycałowane są przez miliony ust, co ma być wyrazem przywiązania wiernych do Stolicy Piotrowej. Konfesja (baldachim), która nakrywa główny ołtarz, jest dziełem Berniniego z 1633 r. Całość wykonano w brązie. Kopuła to dzieło Michała Anioła. W absydzie znajduje się słynna "katedra", czyli tron, na którym wg podania miał zasiadać św. Piotr. Jest on umieszczony nad ołtarzem jakby w powietrzu, otoczony monumentalnymi posągami czterech doktorów Kościoła: świętych Ambrożego, Augustyna, Atanazego i Jana Złotoustego.
W prawej nawie znajduje się słynna Pieta, rzeźba Michała Anioła, jedyne dzieło noszące jego podpis. Niedaleko znajduje się Kolumna Vitenea, na której wg tradycji miał wesprzeć się Chrystus, gdy przemawiał w świątyni jerozolimskiej. Bazylika posiada 10 kaplic, groby i pomniki 19 papieży, figury głównych założycieli zakonów, a także sporo relikwii świętych, m.in. Grzegorza z Nazjanzu (+ 390), Leona I Wielkiego (+ 461), Grzegorza I Wielkiego (+ 604), Jozafata (+ 1623), Innocentego XI (+ 1689) i Piusa X (+ 1914). Obok posągu św. Andrzeja Apostoła schodzi się w podziemia, okalające od dołu konfesję i ołtarz główny. Znajdują się tam nowsze kaplice, m.in. Matki Bożej Ostrobramskiej i Matki Bożej Częstochowskiej.


Ciało św. Pawła pochowano przy Drodze Ostyjskiej, gdzie dziś znajduje się bazylika ku jego czci. Wystawił ją cesarz Konstantyn Wielki, a konsekracji dokonał papież św. Sylwester w IV w., podobnie jak to uczynił z bazylika św. Piotra. Z biegiem lat osiadł przy niej klasztor benedyktyński i tak jest do dnia dzisiejszego. Bazylika stale burzona, gdyż znajdowała się za murami miasta (stąd nazwa Bazyliki św. Pawła Za Murami), stale upiększana, w czasie pożaru została niemal zupełnie zniszczona w 1823 r. Wielkim nakładem sił i funduszy odbudowana została przez papieży Grzegorza XVI i Piusa IX, który też 10 grudnia 1854 r. dokonał jej ponownej konsekracji. On też ustanowił doroczne święto rocznicy poświęcenia obu bazylik.
Bazylika ma pięć naw, przedzielonych 80 potężnymi kolumnami granitowymi. Ma 131 m długości, 65 m szerokości i 30 m wysokości. Jej sufit jest bogato złocony i malowany. W ołtarzu głównym znajduje się bogato wykonane tabernakulum z 1285 r. W absydzie zachowała się ponadto mozaika z ok. 1220 r., przedstawiająca kolosalną postać Chrystusa, który w otoczeniu Apostołów błogosławi papieżowi Honoriuszowi III. Największą osobliwością bazyliki są "portrety" w medalionach papieży, którzy dotąd rządzili Kościołem Chrystusowym.


Wspomnienie poświęcenia obu bazylik jest obchodzone od XI w. Pius IX, po poświęceniu bazyliki św. Pawła, połączył obchód rocznic poświęcenia obu kościołów w jedno wspomnienie i wyznaczył je na dzisiejszy dzień.
Na całym świecie istnieją cztery tzw. bazyliki większe. Bazylik mniejszych jest kilkaset - tytuł ten nadaje Stolica Apostolska świątyniom, które wyróżniają się wśród innych starożytnością, wystrojem architektonicznym, historią lub stanowią szczególne sanktuaria. Wszystkie cztery bazyliki większe znajdują się w Rzymie. Co roku nawiedza je do kilku milionów pielgrzymów i turystów. Dla uzyskania odpustu roku świętego czy jubileuszowego warunkiem koniecznym jest nawiedzenie jednej z tych czterech świątyń: Bazyliki Zbawiciela (św. Jana na Lateranie), Bazyliki Matki Bożej Większej na Eskwilinie, Bazyliki św. Piotra na Watykanie lub Bazyliki św. Pawła za Murami.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże

Żywot błogosławionej Salomei,
królowej halickiej

(żyła około roku Pańskiego 1269)



Błogosławiona Salomea, córka księcia krakowskiego Leszka Białego i Grzymisławy, księżniczki ruskiej, siostra rodzona Bolesława Wstydliwego, przyszła na świat roku Pańskiego 1202. Bogobojnie wychowana, a wcześnie dojrzałego rozumu, już licząc trzy lata poślubiła za zezwoleniem rodziców Panu Jezusowi dozgonne dziewictwo. Tym czasem Andrzej, król węgierski, zapragnął, aby ją pojął za żonę syn jego Koloman. Panowie polscy, patrząc na korzyści polityczne, wymogli na księciu Leszku, że Salomeę zaręczył z księciem Kolomanem i gdy miała rok czwarty odesłał ją na dwór węgierski, gdzie wraz z narzeczonym swoim, także jeszcze dzieckiem, dalej się wychowywała. Uczyniono to z przekonania, że tak ważne pobudki wystarczą do zwolnienia od ślubu czystości Salomeę, tym bardziej, że złożyła go będąc jeszcze dzieckiem. Mimo to Salomea z Boskiego natchnienia nie traciła nadziei, że będzie mogła pozostać wierną Bogu, co też w końcu nastąpiło. Wzrastając tedy obok swojego przyszłego małżonka i razem z nim wychowując się jak brat z siostrą, młodziutka dziewica, przepełniona duchem Bożym, starała się budzić w sercu Kolomana żywą pobożność, zachęcając go szczególnie do wielkiego nabożeństwa do Matki Bożej, jako szczególnej opiekunki czystości. Pan Bóg błogosławił tej wiernej swojej oblubienicy i Koloman wyrósł na młodzieńca pobożnego i wielce w cnocie świętej czystości rozmiłowanego.

Dlatego gdy doszli lat właściwych i zostali uroczyście związani węzłem małżeńskim, nietrudno było Salomei wymóc na swoim małżonku wspólne złożenie ślubu czystości. Mianowicie kiedy zawarli związek małżeński, Salomea rzekła do swego małżonka: "Kolomanie, nietrwała jest uciecha tego świata i różne nieprzyjazne koleje w jednej chwili pozbawić jej mogą. Same tylko cnoty chrześcijańskie i życie pobożne, mogą człowiekowi zapewnić spokój sumienia, a w Niebie wieczne i nieprzemijające szczęście. Rozkosze zmysłowe, rychło o niesmak przyprawiają tych, którzy się im oddają i nie mogą iść w żadne porównanie z uciechami, w jakie opływają dusze żyjące w czystości dla miłości Boga, gdyż żadna inna cnota nie jednoczy duszy naszej tak ściśle z Panem Jezusem, jak cnota dziewictwa. Jeśli więc dla miłości Jego i my jej dochowamy w stanie naszym małżeńskim, On za to tym ściślej połączy serca nasze przywiązaniem duchowym i da nam dostąpić w Niebie wieńców wiecznej nagrody, w których niepokalanemu Barankowi śpiewać będziemy hymn nieustającej chwały, będąc z najwybrańszymi duchami najbliżej Niego. Śmiało cię o tym Kolomanie upewniam, bo to sam Zbawiciel przyrzekł". Pod wpływem tych słów pobożny Koloman zgodził się na ślubowanie wraz z Salomeą dozgonnej czystości. Oprócz tego jako wielcy wielbiciele świętego Franciszka serafickiego zostali tercjarzami, według reguły nadanej: przez niego trzeciemu zakonowi. Całą noc po zawarciu małżeństwa i ślubie dziewictwa przetrwali na gorącej modlitwie, polecając się szczególnie opiece Niepokalanej Najświętszej Maryi Panny, i z głębi serca powtarzali słowa psalmu Dawidowego: Panie, wypal ogniem miłości Twojej pożądliwość w ciele naszym i w sercu (Psalm 25,2).

Do modlitwy o zachowanie poślubionej Panu Bogu cnoty przydawała błogosławiona Salomea i umartwienia ciała, posty, czuwania i włosiennicę, wiedząc, że bez takich środków nad zmysłami trudno zapanować. Każdej nocy wstawała na długą modlitwę, co widząc książę, jej małżonek, a obawiając się, aby zbytnim czuwaniem nie zaszkodziła swemu zdrowiu, upominał ją o to, mówiąc: "Kochana Salomeo, wiem, że do modlitwy pobudza cię gorąca miłość Boga, i że na niej wielkiej doznajesz pociechy i wielkie łaski sobie upraszasz; obawiam się jednak, abyś już me zanadto trapiła swoje ciało i nie opadła zupełnie na siłach". Salomea odpowiedziała mu na to pokornie a tak przekonywująco, że jej Koloman już umartwień nie wzbraniał, ona zaś tym bardziej zaczęła je praktykować, gdy razu pewnego, prosząc Pana Boga, aby jej dopomógł do śmierci ślub dochować, usłyszała głos z Nieba: "Już się spełniło (Jan 19,30), modlitwa twoja wysłuchana jest przed obliczem Pańskim, o co prosisz, wszystko otrzymasz".

Po śmierci Kolomana, który poległ w bitwie z Tatarami, chociaż panowie i lud oddawali w jej ręce rządy królestwa, wróciła do Polski, ojczyzny swojej, w której panował brat jej Bolesław Wstydliwy, mający za żonę błogosławioną Kunegundę. Przywiózłszy z sobą wielkie skarby zapisane jej przez męża, oraz te, które były jej wianem, użyła je na fundację i hojne zaopatrzenie klasztorów, po czym została klaryską w klasztorze w Zawichoście, także przez nią założonym pod wezwaniem świętego Damiana. Od chwili wstąpienia do klasztoru żadnej z sióstr nie dała się przewyższyć w cnotach zakonnych i przyświecając nimi przez lat dwadzieścia osiem, jako opatka przewodniczyła zgromadzeniu. Podczas powtórnego najazdu Tatarów na Polskę, w roku Pańskim 1260, gdy zakonnice z innymi mieszkańcami z Zawichostu uchodzić musiały, a dzicz ta zniszczyła klasztor, święta Salomea przeprowadziła swoje zgromadzenie do Skały pod Krakowem i tam nowy klasztor zbudowawszy, jeszcze w nim siedem lat Panu Bogu w wysokiej świątobliwości służyła.

Na koniec w roku 1268, słuchając dnia pewnego Mszy świętej, uczuła się słabą i zaraz bliską śmierć swoją zapowiedziała. Kilka dni tylko chorowała, a jak w całym życiu swoim, tak i w cierpieniach, jakich wtedy doznała, niezachwianą okazywała cierpliwość. Zwołała do celi, w której leżała, wszystkie siostry, a dając im święte upomnienia, polecała im przede wszystkim miłość wzajemną i chętne a doskonałe posłuszeństwo. "O przedłużenie zaś życia mojego - przydała - nie proście wcale, bo ja owszem pragnę, aby mnie Pan Bóg z tego padołu wyprowadzić już raczył, i mam ufność, że za przyczyną Najświętszej Matki swojej, Chrystus Pan nie odrzuci mnie od Królestwa swojego". Po przyjęciu ostatnich sakramentów świętych już ciągle tylko modliła się i w Bogu słodko się zatapiała. Przed samym skonaniem ujrzano na jej twarzy wyraz szczególnej radości i spytano o przyczynę tego: "Widzę - odrzekła - stojącą przede mną Najświętszą Pannę, Bogarodzicielkę", i to mówiąc ducha w Jej ręce oddała; w tejże chwili siostry, które ją otaczały ujrzały wychodzącą z ust jej jasną gwiazdę. Umarła dnia 17 listopada i ten dzień miesiąca na jej uroczystą pamiątkę przeznaczył papież Klemens X, wpisując ją w poczet Błogosławionych.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże

Żywot świętej Gertrudy,

(żyła około roku Pańskiego 1334)



Święta ta była rodzoną siostrą świętej Mechtyldy, benedyktynki, której pamięć święcimy dnia 10 kwietnia. Gdy miała łat pięć, pobożni rodzice oddali ją na wychowanie benedyktynkom w Rodesdorfie, gdzie też później złożyła śluby zakonne. Uposażona nadzwyczajnymi zdolnościami i posłuszna woli Bożej jak anioł, czyniła niezmierne postępy w naukach i tak dokładnie była obeznana z Pismem świętym, że najuczeńsi mężowie zasięgali jej rady. Najchętniej rozpamiętywała Mękę Pańską, wielbiła Jezusa utajonego w sakramencie Ołtarza i Najświętszą Jego Matkę. Ile razy mówiła o Chrystusie i Najświętsza Maryi Pannie, ogarniało słuchaczy największe wzruszenie.

Pan Bóg rychło udzielił jej łaski zachwyceń i objawień, i rozkazał, aby je spisywała. Ten odblask światła Boskiego wzbudził w niej taką pokorę i lekceważenie własnej osoby, że całkowicie oddała się postom, czuwaniom nocnym i modłom, którymi oczyszczała duszę swoją. Mawiała często: "Uważam to za jeden z największych cudów, że ja, niegodna grzesznica, chodzę po tej ziemi". Wszystkie siostry lubiły ją dla skromności, pokornej uprzejmości i ścisłego przestrzegania reguły klasztornej, nie dziw przeto, że wybrano ją ksienią, chociaż liczyła dopiero lat trzydzieści. W następnym roku przeniosła się wraz z siostrą do klasztoru Helfde, w którym pozostała aż do śmierci. Obowiązki przełożonej pełniła tak sumiennie i gorliwie, że jej klasztor mógł służyć za wzór domu Bożego. Zakonnice kochały ją jak matkę, gdyż dla wszystkich była troskliwą, szczerze przywiązaną służebnicą.

Ubogim dawała hojne jałmużny, wspierała chorych, pocieszała strapionych, a lud okoliczny miał do niej najgłębsze zaufanie. Gdy pewnego razu zima tak się przeciągnęła, że w zwyczajnej porze wiosny ziemia była pokryta lodem i śniegiem, co groziło głodem i pomorem, udano się do Gertrudy z prośbą aby się wstawiła do Boga. Pobożna ksieni padła na kolana, prosząc niebieskiego Oblubieńca o miłosierdzie, i skutkiem jej modłów śniegi i lody niebawem stopniały, tak że ziemia stała się zdatną do uprawy. Innym razem ustawiczne ulewy przeszkadzały żniwom i zwiezieniu zboża. Strapieni rolnicy znów błagali Gertrudę o pomoc, i wskutek jej modłów nastała najpiękniejsza pogoda, tak że obfite plony dostały się szczęśliwie do gumien i spichlerzy. Dozór nad licznym zgromadzeniem zakonnym, starania o biednych i chorych poza murami klasztornymi, ustawiczne niedomagania i choroby wyczerpywały siły pobożnej ksieni, ale dusza jej tęskniła tylko za połączeniem się z Panem Jezusem i Jego Najświętszą Matką, której cześć uważała za swój najświętszy obowiązek względem Jezusa, Jej Syna a Zbawiciela naszego. Serdeczną tę miłość wynagrodził jej Pan Jezus i Najświętsza Panna częstymi objawieniami według słów Ewangelii świętej: "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądają".

Brewiarz benedyktyński mówi, że Pan Jezus dał świętej Gertrudzie znamiona swych ran.

Po czterdziestu latach zarządu klasztorem święta Gertruda śmiertelnie zachorowała. Ukazał się jej wtedy Pan Jezus z Najświętszą Panną, z orszakiem aniołów i Świętych Pańskich, a ubogą jej celkę napełniła przedziwna woń. Gdy kapłan czytał jej Mękę Pańską, przy słowach: "Schylił głowę i oddał Bogu ducha", wydała ostatnie tchnienie dnia 15 listopada roku 1334. Tysiące ludzi zbiegło się na jej pogrzeb, a liczne cuda przy jej grobie były aż nadto wymownym świadectwem, jak miła była Panu.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Święci i Święte Boże


Żywot świętego Alberta Wielkiego,
Doktora Kościoła

(Żył około roku Pańskiego 1280)


Uczony ten zakonnik, któremu słusznie nadano przydomek "Wielkiego", urodził się w Lawingen nad Dunajem i pochodził z rodu hrabiów Bolestät z Szwabii. Matka jego, wielka czcicielka Najświętszej Panny, oddała synaczka pod opiekę Królowej Niebios i wszczepiła w jego serce gorącą miłość do Niej. Cieszyło rodziców posłuszeństwo i zamiłowanie samotności u Alberta, ale trapił ich brak zdolności, chociaż chłopiec szczerze się starał korzystać z nauk. Gdy doszedł lat młodzieńczych, nie wiedzieli rodzice, jaki stan mu obrać, a troskliwa o jego przyszłość matka w gorących modłach błagała Matkę Zbawiciela, aby jej wskazała drogę, którą ma pójść młody Albert. Najświętsza Panna radziła oddać Alberta do świeżo założonego zakonu kaznodziejskiego, tj. Dominikanów, jednakże rodzice równocześnie wysłali młodzieńca na uniwersytet do Padwy. Tam, pod wpływem kazań słynnego dominikanina Jordana, Albert wstąpił do zakonu w roku 1221. Po roku próby mianowano go w uznaniu wielkich zalet i głębokiej nauki profesorem. Obowiązki profesora pełnił z dobrym skutkiem przez kilka lat po szkołach klasztornych w Kolonii, Hildesheimie, Fryburgu, Ratysbonie i Strassburgu. Po śmierci świętego Jordana skłoniono go do rządzenia całym zakonem przez dwa lata. Potem wrócił Albert na katedrę profesorską i uczył w Kolonii, gdzie się gromadziła młodzież z najrozmaitszych krajów. Perłą między jego uczniami był św. Tomasz z Akwinu, którego też miłował jak rodzonego syna.

W roku 1245 nakazano mu udać się do Paryża, zdobyć stopień doktorski i wykładać. Z pokorą dziecka usłuchał rozkazu. Stolica Francji podziwiała naukę uczonego mnicha. Na wykłady jego chodziło tyle młodzieży, że najobszerniejsze sale były za ciasne, wskutek czego musiał wykładać pod gołym niebem. Zdawało się, jakoby był obeznany z wszystkimi tajemnicami przyrody i Objawienia. Najzawilsze zagadki rozwijał i tłumaczył jasno i zrozumiale. Najuczeńsi mężowie nie wahali się zasięgać jego rady. Powszechny sąd wielbił w nim największego uczonego owych czasów, dziwo mądrości. Nikt z współczesnych nie dorównywał mu w różnorodności, rozległości i gruntowności wiedzy. Dzieła jego dotyczące geografii, botaniki, zoologii i mineralogii odznaczają się taką gruntownością i ścisłą znajomością rzeczy, że jeden z największych przyrodników nowożytnych, protestant Aleksander Humboldt, mówił o nich z największym uznaniem i najszczerszą pochwałą. Sława nie znalazła jednak oddźwięku w sercu i duszy Alberta, pozostał bowiem zawsze pokornym zakonnikiem. Gdy w roku 1254 wybierano prowincjała dominikańskiego dla Niemiec, wybór padł na Alberta. Wielki uczony bez wahania porzucił katedrę profesorską w Kolonii, na którą wrócił z Paryża, i zwiedził pieszo wszystkie porozpraszane po Niemczech klasztory, żyjąc tylko z jałmużny. Ponieważ Dominikanie należeli do zakonów żebrzących, nie tylko sam żył w największym ubóstwie, ale przestrzegał go ściśle u innych członków zakonu.

W roku 1260 papież Aleksander IV zmusił Alberta, do przyjęcia godności biskupa ratyzbońskiego. Święty lękał się bardzo, że nie podoła obowiązkom wysokiego urzędu, a gdy się dowiedział, że diecezjanie gotują mu uroczyste przyjęcie, wybrał się nocą do Ratysbony i odprawił raniutko cichą Msze świętą. Gdy się rozeszła wieść o jego przybyciu, lud i duchowieństwo z zapałem go powitało i w uroczystym pochodzie odprowadziło go do pałacu biskupiego.

Odtąd gorliwie zajmował się sprawami diecezjalnymi. ale trawiła go tęsknota do cichej celi i samotnych studiów. Wolne od zajęć godziny i spędzał na zamku Thumstauff. o milę od Ratysbony odległym, gdzie napisał wyborne wyjaśnienie Ewangelii świętego Łukasza, jedno z najpiękniejszych swych dzieł. Dwa lata pełnił obowiązki urzędu biskupiego, potem jednak napisał gorącą prośbę do papieża Urbana IV, aby mu pozwolił wrócić do klasztoru, kiedy papież przychylił się do jego życzenia, pospieszył - jak więzień wypuszczony na wolność - do swej celi w Kolonii. Niedługo wszakże cieszył się upragnionym wytchnieniem, albowiem z rozkazu papieża musiał jeździć po Niemczech i w kazaniach zachęcać do podjęcia nowej wyprawy krzyżowej, a później wziąć udział w soborze, który się odbył w Lyonie. Zajaśniawszy na soborze świetną wymową i głęboką nauką, wrócił do Kolonii. Ostatnie lata życia strawił na rozmyślaniach i badaniach naukowych. Przewyższał wiedzą współczesnych tak dalece, że nie tylko powszechnie go podziwiano, ale nawet podejrzewano o czarnoksięstwo.

W roku 1280 siedział osiemdziesięcioletni Albert w Kolonii ma katedrze profesorskiej i przemawiał do licznego grona uczniów z ognistą wymową, gdy wtem opuściła go pamięć. Zamilkł, słuchacze osłupieli. Odzyskawszy przytomność, przypomniał sobie słowa, które wypowiedziała do niego Najświętsza Panna, gdy był młodym chłopcem, i wśród przygnębienia i szczerego żalu obecnych udał się do swej celi. Tam zaczął się sposobić na godzinę zgonu, pogrążony w rozpamiętywaniach i modłach, co dzień odwiedzał grób, który kazał sobie wykopać i odmawiał przy nim modlitwy za umarłych. Słusznie powiedział jeden z jego wielbicieli, że rozpamiętywanie śmierci jest najwyższą mądrością. Gdy go zaczęły opuszczać siły, przyjął sakramenta święte i zgasł po kilku dniach, otoczony bracią zakonną, dnia 15 listopada roku 1280. Pisma jego zawarte są w 21 wielkich tomach. Pisał także poezje na cześć Najświętszej Maryi Panny.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

Strona 5 z 64 << < 2 3 4 5 6 7 8 > >>
dnd, d&d dungeons and dragons
 
BREVIARIUM ROMANUM
Breviarium Romanum
Officium Parvum Beatae Mariae Virginis
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Małe Oficjum o NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNIE
JUTRZNIA -NOKTURN na niedziele, poniedziałki i czwartki:
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Bractwo kapłańskie Św. Piusa X
FSSPX
Intencje róż różańcowych
Zniesiona ekskomunika
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Msza Wszech Czasów
Aspersja
MINISTRANTURA
Msza Święta w klasycznym rycie rzymskim
Msza Trydencka Video
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Msza trydencka w Warszawie
Bractwo kapłańskie Św. Piusa X
Parafia Św. Klemensa
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Msza Trydencka w Diecezji Płockiej
Parafia Św. Józefa w Ciechanowie
Płock-Stanisławówka
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Katolicki punkt widzenia
sposób przyjmowania Komunii
Przyjmowanie Ciała Pana naszego Jezusa Chrystusa
Abp Jan Paweł Lenga - o komunii
Siedem kłamstw o Komunii na rękę
Ratzinger na kolana
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Suche dni
Obchód Suchych Dni
Suche dni Zimowe
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Oremus;
Przysięga antymodernistyczna
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Polecam Strony.
Deum Sequere
Qui cantat, bis orat czyli moje boje z muzyką kościelną
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

bratpatryk
13/06/2011
Kościoła. Guido Pozzo, sekretarz Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei”

bratpatryk
13/06/2011
Zasadniczym celem jest precyzyjne ustalenie soborowego nauczania. Niektóre obiekcje Bractwa św. Piusa X są bowiem słuszne i odnoszą się do błędnej interpretacji Soboru, która zrywała z Tradycj

pawel281989
31/07/2010
Witam!Poszukuje Pasyjnego Krzyża Serca Jezusowego.Proszę o pomoc. pawel281989

Rysiek
18/03/2010
Dziekuje za tak wspanialy i bogaty program rozmaitosci na tematy religijne i mozliwosc wypowiadania sie. Moim wzorem jest O. Pio gdzie jestem zapisany jako "Geistige Kind" O. Pio Niech B

Rysiek
18/03/2010
Uwazam ze najwyzszy juz czas to zrozumiec jaka jest roznica w przyjmowaniu komunii, cieszy mnie ze wreszcie ten problem jest poruszony. Boze poblogoslaw i wspomoz.

Archiwum
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
ranking stron katolickich
Ranking stron katolickich Ranking stron katolickich
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © 2006

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie